O mnie

https://www.facebook.com/kamil.miezen

———————————————————-

88058_drogi_promienie_slonca

Postanowiłem, że przed napisaniem trzeciej części wpisu o podnoszących się wibracjach Planety, opublikuję bardziej osobistego posta, w którym dowiecie się trochę więcej o mnie. W życiu codziennym raczej niewiele sam z siebie mówię na mój temat – zwyczajnie nie czuję takiej potrzeby. Bardzo za to lubię udzielać odpowiedzi na pytania dotyczące mnie. Udzielanie odpowiedzi sprawia mi dużą frajdę i jest mi miło, że kogoś to interesuje. Jak zapewne zauważyliście, do tej pory nie pisałem za wiele o moim życiu. Koncentrowałem się raczej na tematach, które mnie interesują oraz które moim zdaniem powinno się promować. Uznałem, że warto trochę to zmodyfikować – dać się poznać od strony prywatnej. Myślę, że jestem też to winien Wam. Wydaje mi się, że gdy cała wiedza czytelnika o autorze ogranicza się jedynie do tego, że jest on kimś tam żyjącym gdzieś tam, to w dość dużym stopniu przeszkadza to i utrudnia czysty odbiór tego co autor ma do przekazania. Dopiero w momencie gdy czytelnik wie jaka historia życiowa stoi za autorem, jakie doświadczenia wywarły na niego wpływ, oraz jak się zmieniał na przestrzeni lat – wtedy poziom zrozumienia tego co pisze jest na pewno o wiele głębszy. Tak więc co jakiś czas będę starał się napisać o tym co się dzieje w moim życiu, coś o swoim planach, przemyśleniach oraz o tym co czuję. Formuła blogu pozostanie raczej niezmieniona, jedynie raz na kiedyś wrzucę info co tam u mnie. Na pewno nie ulegnę modzie blogowej, zaczynając was zasypywać zdjęciami mojego obiadu, dzielić się swoimi najnowszymi przemyśleniami powstałymi w czasie porannej wizyty w toalecie czy prosić o radę w dopasowaniu koloru koszulki do jeansów 🙂

DZIECIŃSTWO I MŁODOŚĆ

Nazywam się Kamil Mieżeń. Przyszedłem na ten świat 13 grudnia 1987. Pochodzę z pięknej wioski – Rzeczyca, położonej w pobliżu miasta Świebodzin (woj. lubuskie). Moja mama Ela swoje życie zawodowe związała ze Szpitalem w Świebodzinie, gdzie pracowała w dziale kadr i logistyki. Tata Bogdan przez całe życie podejmował się różnych prac fizycznych. Mam jednego, starszego o dwa lata brata – Sebastiana. Żyliśmy na typowym dla przeciętnej polskiej rodziny poziomie ekonomicznym, czyli od wypłaty do wypłaty. Moja wioska jest otoczona polami i lasami, dzięki czemu od dziecka miałem możliwość bycia blisko natury. Dopiero niedawno – zastanawiając się nad różnicami pomiędzy dorastaniem na wiosce a w ciasnych betonowych miejskich kamienicach – zdałem sobie sprawę jaki dany był mi przywilej. W dodatku bezpośrednio za moim domem zaczynały się rozciągać pola i lasy, co zapewniło mi poczucie wielkiej swobody przestrzennej. Pamiętam siebie jako spokojne dziecko, które w większym towarzystwie było raczej ciche, a dopiero wśród najlepszych kolegów się otwierało. Pierwszą rzeczą, która mnie zainteresowała na tym świecie było rolnictwo. Mieliśmy z bratem swoje małe poletka na sadku, wyczekując zawsze nadejścia okresu żniw. Jedną z ważnych dat, które ukształtowały moje życie był 15 styczeń 1997 – zobaczyłem wtedy pierwszą w swoim życiu transmisje meczu piłkarskiego. Było to spotkanie o Superpuchar Europy pomiędzy Juventusem a Paris Saint-Germain. Od razu zakochałem się w tej pięknej dyscyplinie sportu, a moja miłość do Juventusu trwa do dzisiaj. Od tamtego momentu piłka nożna wypełniła moje życie. Po szkole graliśmy w nią non-stop z kolegami. Prenumerata tygodnika „Piłka Nożna” zaszczepiła we chęć do czytania. Pokój w plakatach. Granie na komputerze w piłkę. Głowę miałem wypełnioną statystykami, daty urodzenia piłkarzy, przebieg ich kariery itd. Zaczynałem grać w piłkę jako pomocnik. Później uświadomiłem sobie, że każda pozycja na boisku jest fajna i wymaga innych umiejętności. Jako młody nastolatek zacząłem grać w juniorach naszego wiejskiego klubu „Zryw Rzeczyca”. Wtedy wpadłem na pomysł, że pozycja bramkarza to całkiem inny świat i, że muszę na niej się sprawdzić. Spodobało mi się to od razu i przekwalifikowałem się już na stałe na bramkarza. Bronienie bramki szło mi naprawdę nieźle. Wtedy też po raz pierwszy w większej skali (całkowicie nieświadomie) wykorzystałem nasz ludzki dar – moc twórczą myśli – rozgrywając w swojej wyobraźni setki meczów, w których jako bramkarz Juventusu Turyn popisywałem się wspaniałymi interwencjami. Oczywiście rzeczywistość zawsze musi stworzyć możliwość, aby to co kreujemy w wyobraźni mogło pojawić się na planie fizycznym (Zdumiewające jest dla mnie dostrzeganie dzisiaj, z obecnego poziomu świadomości, związku i zależności między myślami a doświadczeniami życiowymi na przestrzeni całego życia). I tak o to pod koniec gimnazjum, prezes naszej wiejskiej drużyny spytał się mnie czy nie chciałbym pojechać na treningi do Zielonogórskiej szkółki piłkarskiej. Okazało się, że zwolniło się tam miejsce dla jednego bramkarza w moim roczniku, a nasz prezes znał się z kierownikiem tamtej drużyny i mu wspomniał o mnie. Oczywiście się zgodziłem, pojechałem i chyba wywarłem na tyle dobre wrażenie, że zgodzili się, abym dołączył do nich od nowego roku szkolnego. W ten sposób z małej Rzeczycy trafiłem do wojewódzkiej szkółki piłkarskiej w Zielonej Górze, która jest dobrą trampoliną dla chłopaków marzących o karierze. Otworzył się nowy etapu w życiu. Wprowadziłem się do internatu w Zielonej Górze, aby na miejscu rozpocząć naukę w Liceum oraz treningi.

DOJRZEWANIE POZA DOMEM

Trzyletni okres Liceum zleciał mi bardzo szybko, mój każdy dzień w tygodniu składał się z zajęć w szkoli i treningu. W weekendy graliśmy mecze. Z czasem zaczął mi spadać zapał do trenowania, ponieważ uświadomiłem sobie, że droga do Juventusu nie jest wcale taka prosta 🙂 Żyłem dosyć beztrosko, pod koniec Liceum nie przywiązywałem większej uwagi do wyboru przyszłej uczelni oraz do samego egzaminu maturalnego. Wahałem się między Akademią Wychowania Fizycznego a Politechniką Wrocławską (mój brat już tam studiował drugi rok). Wybrałem Politechnikę ponieważ bardzo lubiłem matematykę, a także wdrukowane we mnie systemowe postrzeganie życia nakazało mi wierzyć, że po tej uczelni czeka na mnie lepsza praca itd.

W ten sposób podobnie jak w przypadku większości studentów w naszym kraju, znalazłem się na kierunku, który mnie zupełnie nie interesuje, ale daje za to dobre „perspektywy” na życie. Rozpocząłem studia na Wydziale Elektroniki Mikrosystemów i Fotoniki we Wrocławiu. Pierwszy rok (studiowałem starym pięcioletnim systemem) minął mi nawet fajnie, głównie z racji tego, że było to nowe doświadczenie życiowe. Byłem zafascynowany miastem oraz imprezową stroną  życia studenckiego. W wolnym czasie sporo graliśmy z kolegami w piłkę. W wakacje pojechałem do Anglii (zbieranie owoców), żeby dorobić trochę pieniędzy na studia. Na drugim roku zaczynałem powoli się męczyć tym, że muszę się uczyć czegoś co mnie w ogóle nie fascynuje. Zacząłem dostrzegać bezsens uczenia się czegoś tylko po to aby zdać egzamin i zapomnieć. Dokończyłem drugi rok i znów wyjechałem do Anglii na „wakacje”.

WYBUDZANIE Z „MATRIXA”

Przełomowy dla mnie okazał się piąty semestr. Pewnego zimowego wieczoru ucząc się na zajęcia zaczęło do mnie naprawdę docierać jak jestem zniewolony przez schematy życiowe, które z góry są nam zarzucane przez system. Oczami wyobraźni zobaczyłem swoją najbliższą przyszłość: Odbieram na Uczelni dyplom, wszyscy znajomi mi gratulują, a ja rozpoczynam pracę w jakiejś firmie, robiąc coś czego nawet nie lubię. Dotarła do mnie wtedy iluzoryczność takiego modelu życia. Pięć lat męczenia się na Politechnice miało sprawić, że mam się poczuć się dumny i wyjątkowy, bo ktoś przed moim imieniem nada mi magiczne literki „mgr-inż”. W głębi siebie wiedziałem, że nie po to się urodziłem. Rozniecił się wtedy mój bunt do tego świata. Bolało mnie to, że ogrom ludzi podąża przez życie szlakiem z góry wyznaczonym przez innych, tylko po to aby zapewnić sobie komfortową egzystencję. W jednym momencie dyplom ukończenia studiów stał się dla mnie symbolem mojego zniewolenia. Miałem przed oczami widok siebie, który trzyma taki dyplom. Zamienił się on w kajdanki, które mi związują mi ręce. Postanowiłem więc, że już się nie pokażę więcej na Uczelni 🙂 Był to ciężki czas dla mnie, bo nie wiedziałem tak naprawdę co z sobą zrobić. Mając mnóstwo wolnego czasu zacząłem się interesować tematami, które teraz poruszam na blogu. Wcześniej kompletnie nie zdawałem sobie sprawy z tego wszystkiego o czym piszę na swoim blogu.  Mój światopogląd nie odróżniał się od światopoglądu przeciętnego studenta. Moje wcześniejsze życie orbitowało wokół piłki, dziewczyn oraz studiów. Przełomowym momentem w moim życiu okazała się lektura książki „Rozmowy z Bogiem” Neila Donalda Walscha.

20f7765fd92ff5cdfab8ef0f363a3482To tak jakby ktoś przestawił zwrotnicę na torach mojego życia. Od tego momentu zacząłem się interesować innym wymiarem życia – duchowym. Duchowość rozumiem jako zastanawianiem się nad odpowiedziami na postawione sobie proste pytania: Kim jestem ? Skąd pochodzę? Dokąd zmierzam? Po co tu jestem? Jaka jest moja relacja z Bogiem? Każde z tych pytań otworzyło drzwi do dalszych poszukiwań. W międzyczasie zacząłem też interesować się tym co się dzieje na świecie. Najpierw nastał spory szok gdy dowiedziałem się o mechanizmach kontroli na naszej Planecie. W tamtym okresie byłem naprawdę pochłonięty czytaniem. Postanowiłem wyjechać do Anglii na kilka miesięcy. Do południa pracowałem, a resztę dnia spędzałem na czytaniu. Trawiłem po kolei różne nowe tematy. Prowadziłem swoje własne badania. Nie mogłem się nadziwić, że tyle jest rzeczy, o których ja sobie wcześniej sprawy nie zdawałem. W głębi duszy wiedziałem jednak, że ja to wszystko już wiem, tylko sobie to teraz przypominam. Odkryłem na nowo w ten sposób wiele szalenie ciekawych tematów. Reinkarnacja, obecność istot pozaziemskich, zatajone wydarzenia ze starożytności, moc bycia w teraźniejszości, moc twórcza myśli itd.

 

Następnie wróciłem do Wrocławia, starając się jakoś urządzić tam swoje życie. Zastanawiałem się jeszcze trochę nad powrotem na Uczelnie, lecz w końcu zdałem sobie na dobre sprawę z tego, że mija się to już z celem. Czułem, że muszę rozwijać się w kierunku moich zainteresowań. Po jakimś czasie zgłosiłem się jako wolontariusz do „Niezależnej Telewizji”. Przychodziłem tam w czwartki, aby pomóc przy realizacji nagrań. Dzięki temu miałem okazję poznać Janusza Zagórskiego oraz Wojtka Drewniaka. Serdecznie ich pozdrawiam 🙂 Jednocześnie musiałem coraz poważniej zastanawiać się nad swoją przyszłością, ponieważ z ekonomicznego punktu widzenia życie w Polsce zaczynało mnie coraz mocniej męczyć. Było we mnie wiele niepokoju, ponieważ nie wiedziałem co mogę robić w życiu oraz za co mogę się utrzymać. Doszła do tego jeszcze choroba mojego Taty. Tamten czas był zdecydowanie najtrudniejszym okresem w moim życiu. Teraz po latach widzę jak moje cierpienie (może to za duże słowo) było moim największym stymulantem i impulsem w rozwoju. Postanowiłem znów pojechać popracować do Anglii oraz zadecydować tam nad swoją przyszłością.

Po pewnym czasie pobytu w UK nie miałem już żadnych wątpliwości, że chcę zostać tutaj na dłużej. W chwilach wolnych od pracy cały czas rozwijałem swoje zainteresowania – szczególnie fascynowała mnie moc twórcza umysłu. Zacząłem afirmować i projektować swoje życie w wymarzonym dla siebie kierunku, gdzie będzie mi towarzyszyło poczucie stabilizacji na każdym poziomie oraz samospełnienia. W międzyczasie miałem wiele fantastycznych doświadczeń, które diametralnie ugruntowały mnie w przekonaniu o wzajemnym połączeniu energetycznym wszystkiego ze wszystkim oraz o potencjale kreowania rzeczywistości, który drzemie w nas – istotach duchowych w ludzkim ciele. Być może kiedyś opiszę niektóre z tych doświadczeń – mówiąc  w skrócie, mam na myśli m.in niesamowite przypadki synchroniczności, które przez pewien okres towarzyszyły mi z tak dużą częstotliwością, że już nie miałem żadnych wątpliwości, że rzeczywistość jest czymś o wiele bardziej szerszym i złożonym niż nam się może wydawać.

Jakiś czas po tym mój wewnętrzny głos zaczął mi podpowiadać, abym podzielił się publiczne wszystkim tym co wiem. W ten sposób narodził się pomysł z blogiem. Dosyć długo zabierałem się do wystartowania, lecz jak widać w końcu mi się to udało:) Zacząłem też na własnym przykładzie zauważać jak zmiana sposobu myślenia – patrzenia na samego siebie oraz życie, wpływa na zmianę sytuacji życiowej. Wszystko zaczęło się układać po mojej myśli. Przede wszystkim poznałem swoją dziewczynę Karolinę – moją bratnią duszę, z którą jesteśmy już razem rok czasu.

IMG_20150810_214637

Jest ona najwspanialszym dowodem na potęgę afirmacji 🙂 Wspiera mnie na każdym kroku oraz ma te same zainteresowania co ja 🙂 W międzyczasie przeprowadziłem się do Nottingham. Obecnie mieszkamy tam razem i krok po kroku układamy nasze wspólne życie.

 MOJA WEWNĘTRZNA TOŻSAMOŚĆ

Patrząc z perspektywy ostatnich lat, wielu moich bliskich pytało mnie: Czy żałuję tego, że przerwałem edukację na studiach? Dopiero po jakimś czasie jasno dostrzegłem dar, który skrywał się dla w mnie w tym, że zrobiłem tak a nie inaczej. Dzięki temu odkryłem kim naprawdę jestem. Być może gdybym kontynuował edukację miałbym teraz świetną (z perspektywy matriksu) pracę itd. Byłbym jednak więźniem swojej złotej klatki, ponieważ żyjąc takim prostym i wygodnym życiem, prawdopodobnie nigdy nie otrzymałbym impulsu, który skierowałby mnie na duchowe poszukiwania i otworzył na ocean nowych zainteresowań. Zapewne po dzień dzisiejszy chodziłbym jak zahipnotyzowany, ślepo wierząc w to, że urodziłem się po to aby dążyć do jak najwyższego statusu społecznego i urządzenia sobie jak najwygodniejszego życia. Dzisiaj wiem już na pewno, że miało być i jest tak jak ma być. Dzisiaj już wiem, że jestem w tym miejscu, w którym mam być i dążę tam, gdzie mam dążyć. Dzisiaj jestem już pewien tego, że świadomość jest największym moim sukcesem. Wiem też, że jako ludzie jesteśmy o wiele bardziej potężniejsi niż sobie to wyobrażamy. Wiem, że każdy z nas jest genialną świadomością, która wykracza daleko poza własne ciało oraz która ma moc zmieniania świata. Wiem też, że nie przez przypadek urodziliśmy się w tych wyjątkowych czasach. Jestem absolutnie przekonany, że za kilkadziesiąt lat podręczniki historii będą definiować obecny okres jako najważniejszy, najbardziej przełomowy punkt zwrotny w historii ludzkości na tej Planecie. Okres, który będzie uznawany za nowy początek, ponowne narodziny ludzkości – złoty renesans. Dlatego uważam, że spędzenie w tych pięknych czasach życia opartego na konsumpcji i materializmie jest niebywałym marnotrawstwem daru, którym jest po prostu możliwość bycia i uczestniczenia w tym wszystkim. Rzecz niesamowicie smutna. Dzisiaj, gdy udało mi się odkryć swoją prawdziwą wewnętrzną tożsamość, wiem, że życiu należy się wdzięczność za dar bycia na Planecie w tym czasie. Wiem też, że powinienem się życiu odwdzięczyć i dać od siebie wszystko co najlepsze, aby w jakimś stopniu wpłynąć na przemianę tego świata. Osobiście dla mnie, jedną z najbardziej wartościowych rzeczy, które mogę zrobić w swoim życiu, jest poparta działaniem szczera chęć i intencja, aby popchnąć ten świat do przodu – przyczynić się do przebudzenia globalnej świadomości. Wokół tego tematu powinny jak najczęściej orbitować moje myśli. Chciałbym kiedyś – gdy już będę starcem, usiąść wygodnie w fotelu i na wspomnienia o tych niezwykłych czasach, uśmiechnąć się do siebie samego, ze świadomością tego, że dołożyłem do tego swoją cegiełkę, zamiast bycia zapętlonym na punkcie przyziemnych, materialnych rzeczy niczym chomik w kołowrotku.

earth-eye

46 thoughts on “O mnie

    • Życie Pani Dagmaro robi nam różne figle;) ale trzeba coś po sobie dobrego i pozytywnego pozostawić:) i nie muszą to być wielkie żeczy. Czasami jeden uśmiech podarowany komuś potrafi więcej uczynić cudu niż stworzenie najnowszego modelu auta:) A tak wogóle to widzę potencjał w takich właśnie ludziach jak Wy. pozdr
      staruszka;)

    • Świadomość życia w tzw. Matrix’e, to pierwszy krok do przebudzenia. Jak ktoś mądry kiedyś powiedział: „nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku”. Ty zrobiłaś najważniejszy ruch.

  1. Kamilu,bardzo interesująco napisałeś o sobie.To prawda jest coś wielkiego w nas,ale nie każdemu jest to dane odkryć.Ja dopiero gdy dowiedziałam się o chorobie zaczęłam inaczej postrzegać otaczający mnie świat.Cieszę się drobnostkami,wzrusza mnie patrzenie na zwierzęta,piękne krajobrazy,życzliwość,uśmiech innych.Zmieniłam nawyki żywieniowe,leczę się naturalnymi sposobami,czytam różne publikacje,książki, bo interesuje mnie wszystko co nie uchwytne.Cieszę się każdym dniem i dziękuję za to Bogu.Pozdrawiam serdecznie i bedę dalej śledzić Twego bloga.

    • Proponuję Ci (a tak na prawdę Wszystkim ,którzy chcą doskonalić się ) wejście na http://www.radykalnewybaczanie.pl , zakupienie i przeczytanie książki Colin Tipping o tym samym tytule oraz zastosowanie tego wszystkiego w swoim życiu …Ściągnijcie sobie z netu film dmt-celestine.avi czyli „Niebiańską przepowiednię” i uważnie obejrzyjcie go tak aby ważne treści miały przełożenie na Wasze życie w różnych jego aspektach ….Polecajcie Wszystkim ,którzy chcą coś zmienić ….Pomyślności i błogosławieństw Wszystkim życzę ,ha ha sobie zresztą też. Pozdrawiam z całego serca ,Energoterapeutka Ewa .

    • Dziękuję za link. Nie słyszałem wcześniej o tym człowieku, oglądnę w weekend ten wywiad, jak znajdę trochę wolnego czasu. Napiszę wtedy coś więcej na temat tej osoby. Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  2. Wow! To jest prawdziwy przykład rozwoju ponad, to co nas dookoła otacza i tłamsi do poziomu zwykłej cywilizacyjnej egzystencji na najniższych ziemskich wibracjach. Szacun wielki dla Ciebie.

  3. Witam . Dobrze .że są tacy ludzie jak Ty i o takich tematach mówią głośno . Ja 11 lat temu wyszłam ze skorupy w której się dusiłam . Teraz wiem ,jakie życie jest piękne . Mając 55 lat robię to czego bałam się robić wcześniej – BAWIĆ SIĘ ŻYCIEM czego Tobie i wszystkim życzę

  4. Kamilu jestes taki mlody jak moi synowie a tyle dojrzalosci w Tobie uslyszalam o Tobie z filmików Arona o wiem że to nie przypadek też chcialabym dorzucić cegiełkę do lepszego rozwoju naszej planety ale ja jestem jeszcze w fazie raczkowania biorę udział we wszystkich medytacjach Arona i widzę że to działa np.rozejm w Syrii pozdrawiam Ilona

  5. http://mini.freeworldcharter.org/pl

    Witam serdecznie, właśnie przed chwilą odkryłam twoją stronę, jest wspaniała, przesyłam link który może cię zainteresować, przesyłam gdzie tylko mogę żeby uświadamiać ludzi że życie bez pieniędzy jest możliwe, pozdrawiam serdecznie
    Jo

  6. Dziękuję za tę stronkę. 🙂 Życzę Tobie dalszej odwagi i sił do poszukiwań. Wciąż mam potrzebę wiedzy i mam nadzieję, że nadal będziesz opisywał co odkryłeś.

  7. hejka:)bardzo sie ciesze ze powstaja blogi takie jak Twoj.. i jak przyslowiowe grzyby po deszczu..widze jak budza sie ludzie, jak wybudzaja sie z matrixsa i jak rosnie energia nowych matryc ktore uruchamiaja kolejne, w tej chwili jest to tak wielka swiadomosc ze nie mam co do tego zadnej watpliwosci ze to sie dzieje naprawde. Pragne podzielic sie z Wami „obudzeni” i „Ci przed stanem obudzenia pozostajacy w lekkim uspieniu” ze ono nastapi w waszym przypadku juz za chwile:) Poczujecie ze ten swiat nie jest waszym domem..ten swiat stworzony przez tych ktorzy rzadza nim poslugujac sie waszym starchem i ulegloscia – niewolniczego systemu rzeczy..
    Bowiem Wszyscy jestesmy doskonalymi Boskimi Istotami, posiadajacymi ogromna moc i stworzonymi na podobienstwo naszego Ojca..kochanego Ojca ktory nigdy o Nas nie zapomnial..wazne jest aby powrocic do zrodla i pozwolic naszemu Ojcu aby jego Stworcza moc, Boska energia splynela na Nas w glab naszych Serc..pozwolmy sobie na powrot do zrodel dzis to nasze jedyne zadanie pozwolmy naszemu Ojcu aby rozrosly sie Nasze matryce Serca, Krysztalowe Dusze:)

  8. :)bede Cie wspierala, bardzo tego chce, bowiem mam swiadomosc ze budzimy innych – naszymi matrycami serca, i dlatego ja chetnie bede dzielila sie z Toba wiadomosciami i informacjami 🙂

  9. Ja wole wojownika Bacca:), ale Cuadrado tez jest niezly. Ma stajla.
    Ps. Ktos z moich znajomych wrzucil posta na Fejsa i to znalazlem twojego bloga.
    W tym tygodniu 3 meczyki, 2 wygrane i jeden do tylu 5:6.
    Tez gralem w angolami w Londku (kopnij biegnij), ale tutaj to sie gra chlopie.
    Latynosi maja technike. Musisz kiedys wpasc na meczyk.

    • Od razu przyszło mi na myśl, że granie z Kolumbijczykami to duże wyzwanie, bo są zaawansowani technicznie i grają szybką piłkę. Kiedyś jeszcze jak studiowałem we Wrocławiu to często graliśmy meczyki z Hiszpanami, którzy przyjechali do Wrocławia studiować z wymiany Erasmus. Ich najsłabszy zawodnik miał technikę na poziomie naszych najlepszych grajków heh. Anglicy faktycznie kopnij-biegaj, ale za to grają bardzo ostro i walczą na maksa. Fajnie byłoby kiedyś w Kolumbii pograć trochę 😀 Jak już nowy system będzie budowany na świecie, udostępniane będą również nowe technologie i podróże po całym globie staną się tanie oraz błyskawiczne, to będę chciał na pewno odwiedzić wiele starożytnych miejsc (Sacsayhuaman, Tiahuanaco, Puma Punku itd), więc dam wtedy znać 🙂 Pozdrawiam

  10. Super blog – czuje to samo!!! – zazdroszczę Ci ze tak odważnie kierowanej się tym co czules! – Ja czuję się INNA w moim środowisku! – Ale nie mam odwagi? żyć inaczej! – męczy mnie to, i jest mi ciężko z tego powodu!!! – Pozdrawiam Cie serdecznie!!!

  11. Witam! Dopiero teraz odkryłam tą stronę. Jest super blog, cieszę się, że na blogu spotkałam wspaniałego młodego człowieka. Z tego bloga zaczerpnęłam dużo wiedzy i inspiracji do zmiany swojego życia. Od 12 lat praktykuję zmiany swoich przekonań mam swoje sukcesy, ale czasem jak „ego” się broni potrzebuję inspiracji, a przede wszystkim wiedzy w tym temacie, bo wiedza pogłębia wiarę w moc przekonań. Serdecznie dziękuję za wspaniałe artykuły na blogu. Pozdrawiam. Irena

  12. Gratuluję ,dziękuję i życzę Ci Kamil Wszystkiego co najlepsze …:) .Jestem czynnym energoterapeutom ,wciąż rozwijającym się duchowo , jestem w ogromnej mierze samoukiem ale metod leczenia uczyłam się od najlepszych i ciągle uczę się i moja droga jest trochę inna ale bardzo chętnie będę czerpała wiedzę od Ciebie …,jeśli pozwolisz mi na to …? Pozdrawiam Cię z całego serca i życzę wszystkiego dobrego ,pomyślności i błogosławieństw ,Ewa :).

  13. No cóż… Podpisuję się pod moimi przedmówcami 🙂 Ciągle na nowo dostrzegam programy, które szczelnie chcą zagospodarować każdą naszą wolną chwilę by nie dopuścić do wybudzenia… Widzę i budzę się. Coraz mniej rzeczy, emocji, uczuć wciąga mnie z powrotem do snu, ale bywają chwile, że jednak ulegam…
    Zwłaszcza, że nie ma (a przynajmniej o nich nie wiem) w moim bezpośrednim otoczeniu ludzi, którzy chcieliby się obudzić. Więc bywa, że walczę z wiatrakami, ale przez obserwację… i uczę się patrzeć sercem czyli sobą.
    Wiem, że ludzie się budzą jednak do tej pory znajduję ich tylko w necie. „Przypadkiem” wpadają mi w ręce jakieś strony (taka jak Twoja :)) artykuły, zdjęcia…
    Czy zagląda ktoś na tę stronę z Łodzi?

  14. Witaj Kamilu. Na tę stronę trafiłem, tak jak i niektórzy z moich przedmówców całkiem „przypadkowo”, ha, ha.. (wiemy o co chodzi). Dziękuję za Twoją ciekawą historię i wiedzę jaką przekazujesz innym. Od razu poczułem w Tobie „bratnią duszę”, bo wiele Twoich spostrzeżeń jest zgodnych z moimi. Wspaniale, że coraz więcej ludzi wkracza na „drogę przebudzenia”.. Ja spaceruję po niej już trochę dłużej (z racji wieku) i im więcej się uczę, to odkrywam, że jest tej wiedzy coraz to więcej do dalszego poznania.. 🙂 Uczę się cały czas i cieszę się, że trafiłem na Twój blog, gdzie mogę pewne rzeczy sobie przypomnieć a inne nowe, dodać do mojej biblioteki duszy..

    Zyczę Wam wszystkim doznania chwil „świadomości bytu…”, bo są to momenty, których nie da się opisać słowami..

    „Zaufajmy i puśćmy liny naszego statku zwanego „życie”, odbijmy od brzegów portu – Iluzja Rzeczywistości – i dajmy się poprowadzić i ponieść rzekom i oceanom.. boskiej miłości, – do krain prawdy, światła i przebudzonej nieskończoności.. Jam Jest..” (w.w.)

    Pozdrowienia z Niemiec (okolice Hannover, gdzie mieszkam sobie już 28 lat)

    • Dziękuje za ciepłe słowa. To fakt, że coraz więcej ludzi wkracza na drogę przebudzenia świadomości i będzie to tylko wyłącznie postępować – ludzie myślący i czujący świat podobnie się rozpoznają i „zestrajają” na poziomach częstotliwości i rezonansu ze sobą 🙂 Pozdrawiam mocno z Nottingham :):)

  15. Wspaniały blog, uwielbiam go czytać, mam podobne poglądy, od niedawna idę tą drogą i pragnę sie rozwijać duchowo coraz bardziej. Dużo czytam na ten temat i praktykuje. A zainspirował mnie mój mąż😘 Który juz troszkę dłużej sie tym zajmuje, jestem mu wdzięczna za to i ludziom którzy pomogli mi sie przebudzić.
    Dziękuje za Twój blog Kamilu, będę go śledzić.
    Pozdrawiam przebudzonych.
    A.W ~ Anglia~

  16. Dziękuję Kamilu, jaki piękny blog. Zebrałeś tu wszystko co mnie zajmuje od paru dobrych lat. Moje VADEMECUM. Gratuluję i jeszcze raz dziękuję. Pozdrawiam wszystkich czytających tego bloga.

  17. Od kiedy tylko zaczęłam samodzielnie myśleć to tkwił we mnie jakiś niepokój,że coś jest nie tak z nami…nie wiedziałam jednak co..czytam teraz coraz więcej takich artykułów wielu autorów i to do mnie przemawia…uważam,ze każdy musi tego doświadczyć,by nastąpiło wyrwanie się z tego letargu-matriksu..serdecznie pozdrawiam Kamilu i będę śledzić artykuły…

  18. Pozdrawiam Cie serdecznie!!! – czuję tak jak Ty!!! -Cieszę się, że trafiłam na twój blog!!!!

  19. Jeżeli w Twoim nazwisku jest błąd ortograficzny to z pewnością jesteśmy spokrewnieni. Nazwisko Miezień pochodzi od nazwy obwodu-regionu, nazwy rzeki i nazwy miasta w północnej Rosji, w jej europejskiej części. W te rejony został skazany mój pra-pradziad za udział w Powstaniu Listopadowym.Przyjął to nazwisko aby uniknąć prześladowań ze strony miejscowych Rosjan, ponieważ jego polskie nazwisko było znienawidzone, brzmiało Czartoryski.Był on nieślubnym synem księcia Adama.Książę Adam ożenił się dopiero w wieku 52 lat ale przedtem miał już dzieci 🙂 To wiem z ustnych przekazów rodzinnych i odręcznych notatek. Po rosyjsku Mezen po polsku Miezień. Nazwisko Miezień nie może być w Polsce popularne, jedynie po powstańcu listopadowym :). Pozdrawiam. Roman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s