Panika na giełdzie chińskiej

W czasie gdy my Europejczycy ekscytujemy się wydarzeniami w Grecji, Azjaci żyją tym co się dzieje w ostatnim czasie na chińskiej giełdzie. Poniżej podrzucam dwa artykuły, które pokazują nam, że załamywanie się ekonomii ma charakter globalny.

———————————————————————————————–

PANIKA NA CHIŃSKIEJ GIEŁDZIE

Przez ostatni tydzień świat ekscytuje się krachem na giełdzie w Chinach. Zamiast jednak podkreślać skalę przeceny, przedstawię Wam co generalnie działo się z chińską giełdą na przestrzeni ostatnich 2 lat. Jest to bowiem książkowy przykład zachowania inwestorów. Przeszliśmy w nim od długiego okresu tanich akcji, następnie burzliwego okresu wzrostu poprzez typową manię spekulacyjną. Obecnie na rynku zaczęła się ostatnia faza, czyli panika.

Giełda chińska przez ostatnie kilka lat była tania na tle konkurentów. W Europie, USA czy na wielu rynkach wschodzących wyceny akcji biły rekordy, do czego przysłużył się dodruk oraz zerowe stopy procentowe. Przed wzrostem cen broniły się tylko dwie giełdy: Szanghaj oraz Moskwa.

Na obu rynkach wyceny akcji w relacji czy to do wartości księgowej, czy do zysków kompanii były na poziomach niższych niż w Polsce w marcu 2009 roku (dno bessy). Inwestowanie w akcje nie interesowało nikogo poza wąskim gronem osób, które potrafiły dostrzec okazję. Sam przyznam się, że mimo iż wiedziałem, że wyceny akcji chińskich są na niskich poziomach, to nie zdecydowałem się w nie zainwestować obawiając się konsekwencji pęknięcia bańki na rynku nieruchomości.

W każdym razie, akcje na bardzo atrakcyjnych poziomach utrzymywały się przez ponad 3 lata. Wystarczająco długi okres aby zająć w nich pozycję i cierpliwie poczekać. Sytuacja zaczęła się zmieniać na początku 2014 roku, kiedy to ceny zaczęły rosnąć nadrabiając zaległości względem innych giełd. Nie było w tym nic dziwnego. Wielu globalnych inwestorów zdajac sobie sprawę z wysoki wycen w USA czy Europie zaczęło przenosić kapitał na tańszy rynek chiński.

W 2014 roku akcje na giełdzie w Szanghaju wzrosły o 60%, co odbiło się szerokim echem wśród Chińczyków, z których większość nigdy nie miała nic wspólnego z giełdą. Nagle każdy zapragnął zostać wielkim inwestorem bogacącym się wraz z cenami akcji rosnącymi w nieskończoność.

Zrzut_ekranu_2015-06-30_o_12.37_.34_Pierwsza połowa roku 2015 to już typowe objawy dla manii spekulacyjnej. Chińczycy masowo zaczęli otwierać konta brokerskie. W marcu uruchomiono ponad 4 mln nowych kont osobistych. Prawdziwe apogeum przyszło jednak w kwietniu. W ciągu zaledwie 1 tygodnia konta utworzyło 4,4 mln Chińczyków, po to aby za ciężko zarobione pieniądze kupić ekstremalnie przewartościowane akcje.

Zrzut_ekranu_2015-06-30_o_12.16_.04_Poniższy wykres doskonale obrazuje efekt jaki wywołał tzw. „dump money” rzucając się do zakupów akcji. O ile indeks największych spółek CSI-300 (największe spółki) wzrósł od poczatku roku o kolejne 60%, o tyle Chinext (odpowiednik amerykańskiego Nasdaq’a) poszybował o niebywałe 170%. Wszytko w ciągu niecałych 6 miesięcy.

Zrzut_ekranu_2015-06-30_o_12.22_.59_

Ostatecznie w połowie czerwca rynki w Chinach osiągnęły swoje wieloletnie maksima. Uśredniony współczynnik cena/zysk dla Chinext’u przekroczył poziom 60.

Dla przypomnienia wskaźnik powyżej 20 oznacza bardzo drogie akcje.

Stan manii doskonale odwzorowywały także wyniki nowych emisji akcji, czyli IPO (Initial Public Offering). Gdy nowa firma zamierza pozyskać kapitał z rynku emituje akcje. Jednocześnie aby znaleźć kupców cena akcji musi być na rozsądnym poziomie. W ostatnich miesiącach popyt na nowe akcje był tak duży, że średni wzrost ceny w ciągu miesiąca od upublicznia akcji wyniósł 260%. Kupujemy akcje nowonotowanej spółki, powiedzmy po 100 CNY, tylko po to aby po 30 dniach odsprzedać je po 360 CNY. To się nazywa zwrot z inwestycji!

Dług zaciągnięty na zakup akcji w relacji do kapitalizacji giełdy także osiągnął rekordowy poziom 4,2% bijąc na głowę giełdę w USA.


Bańka ostatecznie pękła.

W ciągu kolejnych dwóch tygodni szeroki indeks akcji stracił 22% i jest to najbardziej gwałtowny spadek na przestrzeni 15 lat. Najbardziej napompowany indeks spółek technologicznych Chinex stracił w tym czasie aż 32%, a pole do spadków nadal pozostaje ogromne. Nagle uliczni inwestorzy zobaczyli, że ceny akcji niekoniecznie muszą poruszać się wyłącznie w jednym kierunku.

W opisywanych krachu nie ma absolutnie nic dziwnego. Jest czymś zupełnie normalnym, że tzw. smart money przenosi się z jednych rynków na inne. Im wyższe mamy ceny akcji, tym mniejszy potencjał pozostaje do ich dalszych wzrostów a jednocześnie rośnie nam ryzyko korekty czy bessy. Globalny kapitał zazwyczaj w takiej sytuacji przenosi się na inne tańsze rynki, podczas gdy lokalni inwestorzy zostają z akcjami kupionymi po bardzo zawyżonych cenach.

Sytuacja na Chinext bardzo przypomina Nasdaq z 2000 roku. Uliczni inwestorzy, którzy na fali kupili akcje na szczycie musieli czekać do 2015 roku aby nominalnie odrobić straty. Siła nabywcza dzisiejszych dolarów jest jednak zupełnie inna niż 15 lat temu.

Niech to, co się stało w ciągu ostatnich 2 tygodni na giełdzie w Chinach będzie małą lekcją dla osób, które chciałyby obecnie wrócić na rynek akcji rekompensując sobie stracony czas. Globalny rynek akcji jest w ostatniej fazie hossy, która przy okazji jest najdłuższa od 80 lat. Tanich akcji obecnie jest jak na lekarstwo. Poza rynkiem rosyjskim oraz spółkami zajmującymi się wydobyciem złota i srebra w zasadzie wszystkie akcje są drogie. Udział akcji w moim portfelu spadł bardzo wieloletnich minimów. Pamiętajmy, że typowa hossa jest 3-4 razy dłuższa niż bessa. Tym samym spadki cen akcji są dużo gwałtowniejsze od ich wzrostów. Czasami dużo lepiej jest  stanąć z boku miesiąc za wcześnie niż dwa dni za późno.

Trader21

Zrzut_ekranu_2015-06-30_o_12.21_.25_źródło: http://independenttrader.pl/368,panika_na_chinskiej_gieldzie.html

—————————————————————————————————————–

Chiny ratują giełdę przed krachem. Wyparowało już 2,8 mld dolarów

Jedyną giełdą, która w poniedziałek rano nie przestraszyła się Grecji były Chiny. W czasie, gdy na pozostałych parkietach wystraszeni inwestorzy sprzedawali akcje, chiński indeks Shanghai Composite zaczął dzień od 7-procentowych wzrostów. Co prawda we wtorkowy poranek notował on już spore spadki, jednak reakcja inwestorów na wynik greckiego referendum była nietypowa. Dlaczego? Chińczycy wcale nie zwariowali. Sytuacja na tamtejszym rynku jest tak słaba, że chińska Rada Państwa postanowiła ją ratować przed utonięciem, wdrażając nadzwyczajny program interwencyjny. W ciągu niespełna miesiąca z chińskiej giełdy wyparowało bowiem 2,8 mld dol.

adb05d41ebfcf0a5a19b1bd5e2822818

Wyniki greckiego referendum wywołały w poniedziałek falę spadków na giełdach. Indeksy od Azji po Europę czerwieniły się, jak po ugryzieniu, ale nie na tyle mocnym, by polała się krew. Jednak na tej czerwonej mapie była jedna zielona wyspa. I nie, nie była nią Polska. To Chiny. W czasie kiedy inwestorzy na pozostałych parkietach w strachu, a przynajmniej niepokoju sprzedawali akcje, Chińczycy je kupowali.

Japoński indeks giełdowy Nikkei 225 w poniedziałek rozpoczął notowania od spadku o 1,5 proc., a około godziny 6.00 polskiego czasu wskaźnik dla całego regionu Azji i Pacyfiku (MSCI Asia Pacific Index) tracił 2,1 proc. Nie jest to jeszcze panika, ale to największy spadek od ponad roku.

W tym samym czasie indeks Shanghai Composite zaczął tydzień od 7-procentowych wzrostów! To efekt programu interwencyjnego, jaki zapowiedział chiński rząd.

„To było istne szaleństwo”

Chińska giełda jest przegrzana. – W ciągu roku, od lata ubiegłego roku do 12 czerwca br., indeks Shanghai Composite wzrósł z 2 tys. punktów do ponad 5 tys. punktów – to ponad 150 proc. wzrostu w rok. To było istne szaleństwo i dmuchanie bańki na giełdzie – wskazuje Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion. – Nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z bańką na chińskim rynku i wiadomo było, że korekta musi nadejść – dodaje.

I nadeszła. 12 czerwca główny indeks giełdy w Szanghaju zaczął tracić. Do zeszłego tygodnia, czyli w ciągu trzech tygodni stracił 25 proc., a z rynku wyparowało w ten sposób 2,8 mld dol. Partia najwyraźniej przestraszyła się tak gwałtownych spadków i postanowiła przyjść z odsieczą.

W czasie, gdy w Grecji z desek zbijano ostatnie urny do głosowania w niedzielnym referendum, chińskie władze ogłosiły nadzwyczajny program interwencyjny składający się  z czterech elementów.

Państwowe firmy zmuszone do kupowania akcji

Po pierwsze państwowe firmy i fundusze zobowiązały się do skupu akcji, gdy indeks Shanghai Composite będzie poniżej poziomu 4,5 tys. punktów. – To oczywiście nie zostało powiedziane wprost, ale między wierszami można wyczytać, że to jest właśnie poziom, którego będzie bronił chiński rząd – twierdzi Maciej Jędrzejak, dyrektor zarządzający Saxo Bank w Polsce.

Zakup akcji na kredyt

Drugim elementem pakietu chińskiego jest wsparcie banku centralnego Chin dla firm, które zajmują się dystrybucją kapitału do inwestorów, a mówiąc wprost, które udzielają inwestorom pożyczek na zakup akcji . – Oficjalny komunikat mówi jedynie, że Ludowy Bank Chin będzie wspierał aktywnie China Securities Finance Corp., szczegóły jednak nie są znane – mówi Jędrzejak.

19 mld dol. w funduszu ratunkowym

Trzecim elementem jest stworzenie dodatkowego funduszu ratunkowego. Zrzucić ma się na niego 21 brokerów, każdy po 15 proc. swoich aktywów netto, jednak nie mniej niż 120 mld juanów, czyli ok. 19,3 mld dol.

– Wbrew pozorom, fundusz nie będzie służył wspieraniu upadając brokerów, powiedzmy na wzór Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, ale ma służyć skupowaniu akcji spółek o największej kapitalizacji – tłumaczy Jędrzejak z Saxo Banku. Chodzi po prostu o to, żeby podbijać wyceny spółek na giełdzie. Poza tym brokerzy mają skupować własne akcje.

IPO do zamrażarki

Po czwarte zaś Rada Państwa, odpowiednik rządu, zadecydowała w weekend o zamrożeniu nowych IPO. Na razie ma to dotyczyć 10 planowanych debiutów na giełdzie w Szanghaju i 18 na parkiecie w Shenzen. To właśnie IPO w ostatnim czasie były częściowo odpowiedzialne za spadki na giełdzie, bo inwestorzy kierowali swoje środki w nowe emisje, przez co popyt na akcje już notowane spadał.

– Z drugiej strony chiński regulator rynku jeszcze niedawno mówił o zwiększeniu liczby IPO, żeby schłodzić nieco nastroje i zapobiec długim hurraoptymistycznym wzrostom – wskazuje Arkadiusz Trzciołek, analityk X-Trade Brokers. Wygląda na to, że schłodzenie udało się władzom aż za dobrze i teraz pozostało już tylko głębokie mrożenie.

Na jak długo IPO pozostaną w zamrażarce, nie wiadomo. Być może póki indeks Shanghai Composite nie wróci do pożądanego poziomu 4,5 tys. pkt.

Efekt? Nawet Grecja nie wystraszyła Chińczyków

Czteropunktowy plan interwencyjny to na razie w większości tylko słowa, ale i one okazały się skuteczne. Klasyczna werbalna interwencja.

– Biorąc pod uwagę sam fakt zaistnienia tej interwencji i moment, w którym została zastosowana, to robi wrażenie. Widać, że interwencja odniosła krótkotrwały skutek i ten ruch chińskich władz zahamował spadki, a w poniedziałek w nocy czasu polskiego mieliśmy nawet solidne wzrosty. To są jednak na razie słowa i jeśli chodzi o wielkość środków zaangażowanych w ratowanie giełdy, mogli się panowie bardziej postarać. Aż dziw bierze, że to zadziało – komentuje dyrektor polskiego oddziału Saxo Banku.

Zdaniem Jędrzejaka sytuacja uspokoiła się tylko na chwilę. – Nie wydaje mi się, żeby te działania dały rezultaty na dłużej niż w perspektywie kilkunastu dni, tym bardziej, że sytuacja geopolityczna też nie pomaga – mówi analityk.

I może mieć rację, bo po 7-procentowych zwyżkach na otwarciu chińskiej giełdy, na jej zamknięciu pozostał tylko ślad. Chiński indeks giełdowy zakończył poniedziałkową sesję wzrostem jedynie o 2,4 proc., a w trakcie dnia znajdował się nawet chwilami pod kreską. Inwestorom już zaczynało brakować pary. Gorzej było we wtorkowy poranek – indeks Shanghai Composite notował już spore spadki.

Spokojnie, Chińczycy to hazardziści

Czy 19 mld dolarów i zamrożenie IPO wystarczy, żeby zapobiec dramatowi na chińskim parkiecie? Większym optymistą jest Piotr Kuczyński. – Jak na razie wystarczyło to zaledwie na dwuprocentowy wzrost. Nie wierzę w skuteczność tego rodzaju działań w wykonaniu władz, ale dałbym jednak szansę normalnym siłom rynkowym – mówi Kuczyński. – Chińczycy to hazardziści, w tym kraju zakłada się kilkadziesiąt milionów rachunków maklerskich miesięcznie, więc ma kto kupować akcje. Fundusz ratunkowy może jedynie ustabilizować sytuację, resztę zrobią sami inwestorzy – dodaje.

Analityk uspokaja, twierdząc, że krach na chińskich akcjach właściwie już był, w czerwcu przecenił akcje o jedną czwartą i nic strasznego się nie wydarzyło. – Wydaje mi się, że dla reszty świata nie ma to zbyt wielkiego znaczenia. Indeks chińskiej giełdy spadł w zaledwie trzy tygodnie z 5170 pkt do 3600 pkt., czyli o ponad 25 proc. i nic strasznego na świecie się nie stało. Owszem, Chiny długo będą odrabiać te straty, ale świat teraz wpatruje się w Grecję i Fed, dlatego Chiny nie są na celowniku – komentuje analityk Xeliona.

Nie tylko Chiny mają problem

Problem Chin to nie tylko problem spadku cen akcji. To konsekwencja. Chińska gospodarka spowalnia. Zmniejszenie popytu na miedź i rudy żelaza, do tego przekierowanie gospodarki z eksportu na popyt wewnętrzny i postawienie w produkcji na jakość, a już nie ilość – to wszystko odbija się na wzroście PKB, który w tym roku ma spowolnić do 7 proc.

Do tego wspomniany wyżej Fed i Grecja, o której jeszcze długo nie zapomnimy. To wszystko powoduje, że inwestowanie w akcje staje się coraz bardziej ryzykowne i to nie tylko w Chinach, ale również na pozostałych rynkach.

– W tym kwartale wchodzimy w taki okres, że rozsądniej będzie wstrzymać się od inwestycji, bo czynników ryzyka jest wiele, od napiętej sytuacji w Europie, nazywanej dziś kryzysem greckim, a nieopanowanej od kilku lat, po zmieniającą się politykę Fed – przestrzega Maciej Jędrzejak, dyrektor zarządzający Saxo Bank w Polsce. I przypomina, że już w maju 2013 roku Ben Bernanke mówił o podnoszeniu stóp procentowych w USA. – Wszyscy wiedzą, że wyższe stopy będą ochładzać gospodarkę i jest to zagrożenie dla rynków, dlatego ciągle się o tym tylko mówiło i przygotowywało rynki na ten scenariusz, ale w końcu stanie się to faktem – mówi Jędrzejak.

– Poniedziałkowy 2-proc. wzrost indeksu Shanghai Composite to tylko korekta przed dalszymi spadkami, a rynek chiński wkrótce nie będzie jedynym spadającym – przestrzega dyrektor Saxo Banku.

W najgorszym scenariuszu to może być początek fali wyprzedaży, która właśnie zaczyna się w Azji, ale wyjdzie daleko poza nią.

Agata Kołodziej, Dziennikarka Onetu i Biznes.pl

źródło: http://biznes.onet.pl/gielda/wiadomosci/chiny-ratuja-gielde-przed-krachem-wyparowalo-juz-2-8-mld-dol/ne8gsv

Reklamy

Co się dzieje dziś w Grecji

Artykuł ze strony: http://www.zmianynaziemi.pl.

—————————————————————

NADCHODZI GRECKI ARMAGEDON – BANKOMATY WYPŁACAJA TYLKO 60 EURO DZIENNIE

Szaleńczy bieg na banki, który trwa od kilkunastu dni w Grecji wymusił radykalne kroki ze strony rządzących. Obecnie posiadacze greckich kont bankowych mogą wybrać 60 euro dziennie na osobę. Kraj ten zdaje się zmierzać drogą Cypru. Trwa też rozgrywka polityczna Grecji z jej wierzycielami.

18578190_sgreece

Telewizyjne newsy pełne są katastroficznych pytań na temat tego co stanie się z Grecją, która nie dość, że zadłużyła się ponad miarę, to jeszcze odmawia drakońskich reform narzucanych przez UE, wskazując, że ich długi są niespłacalne tak jak wcześniej zrobili Islandczycy. Innymi słowy rządząca Grecją partia planuje iść inną drogą niż zaplanowali to biurokraci z Brukseli.

 

Grecy trzymają w szachu Strefę Euro, bo właściwie z ich powodu powinno dojść do dewaluacji tej waluty. Na to jednak nie mogą się zgodzić bogate państwa czerpiące zyski z istnienia Euro, jak Niemcy. Z tego powodu trwa gorączkowe przygotowywanie do wyjścia Grecji ze Strefy Euro, ale zanim do tego dojdzie będziemy wciąż słyszeć o kolejnych, już na pewno „ostatnich”, rozmowach ostatniej szansy.

CIogpmUUcAANsfy.jpg large

Teraz grecki premier Aleksis Cipras zagrał Va Banque i ogłosił na 5 lipca referendum, w którym obywatele mają się wypowiedzieć czy chcą dyktatu Europejskiego Banku Centralnego w zakresie problemu z greckim niespłacalnym długiem. Problem jest tak wielki, że aby ratować europejskie banki, które „zmoczyły” w greckich obligacjach, narzucono, że nawet biedniejsze kraje z UE, jak Polska, zrzuca się na Grecję. Polska ma podobno zapłacić 26 mld złotych.

 

Unijni politycy wskazują na to, że z socjalistycznymi populistami, którzy przejęli władzę w Grecji nie ma pola do porozumienia. Socjaliści brukselscy narzekają, że ich greccy odpowiednicy nie chcą nawet słyszeć o cięciach w emeryturach czy podwyżkach VAT na elektryczność i usługi turystyczne. Często wskazuje się jako przykład Łotwę, która przyjęła dyktat UE i obecnie rzekomo z tego powodu wychodzi na prostą.

 

Wyjście Grecji ze Strefy Euro jest już chyba przesądzone, a powrót drachmy to świetna wiadomość dla turystów. Po prostu grecka oferta wakacyjna stanie się przez chwilę bardzo tania. Potem jednak zacznie działać niewidzialna ręka rynku i Grecy, o ile zaczną uczciwie pracować, wyjdą na prostą i nie będą musieli być brukselskimi parobkami za kolejne kilka miliardów euro finansowej kroplówki, która doprowadzi do jeszcze większego uzależnienia od ośrodków zagranicznych.

źródło: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/nadchodzi-grecki-armagedon-bankomaty-wyplacaja-tylko-po-60-euro-dziennie?utm_source=twitterfeed&utm_medium=facebook

W przededniu światowego kolapsu ekonomicznego

Ostatnie napływające do nas wydarzenia i informacje ze świata ekonomii wydają się wskazywać na to, że przyszły globalne załamanie ekonomiczne pod ciężarem długu jest kwestią nie najbliższych lat, a miesięcy. W wielu rejonach świata dochodzi do punktów kulminacyjnych, ja w tym poście skupiłem się wyłącznie na Europie. Sytuacja Ameryki jest tak samo gorąca, a opisanie tego co tam się dzieje wymaga osobnego wpisu. Zauważyłem również, że częstą reakcją ludzi na wizje bankructwa globalnego systemu finansowego jest strach. Wynika on prawdopodobnie z ludzkiej natury, która boi się nieznanego, a także z tego, że ekonomiczny kolaps oznacza tymczasowy chaos. Ludziom ciężko jest również wyobrazić sobie funkcjonowanie bez czegoś co zawsze im towarzyszyło i było postrzegane jako coś stabilnego i bezpiecznego – „masz to jak w banku”. Skorumpowane środki masowego przekazu nie przekazują informacji na temat alternatywnych, sprzyjających człowiekowi rozwiązań ekonomicznych, które są gotowe do wprowadzenie po bankructwie globalnego systemu bankowego i ogłoszeniu ogólnoświatowego resetu długu.

Ja na każdą informację, która sugeruje, że krach ekonomiczny jest coraz bliżej reaguje entuzjazmem. Reaguje tak, ponieważ wiem, że obecny wymierzony w człowieka światowy system bankowy jest przyczyną wszechobecnego niedostatku na planecie. Rozumiem zaprojektowane z premedytacją mechanizmy jego działania. Upadek współczesnej ekonomii jest niezbędnym krokiem w kierunku budowania normalności na Planecie. Nic się nie może zmienić na lepsze dopóki trwa obecny system. Dlatego na najbliższe miesiące planuję rozsiąść się wygodnie w fotelu i spokojnie z zapartym tchem obserwować spektakl, który się roztoczy przed naszymi oczami 🙂

—————————-

Wyszukałem dla was informacje, które zwiastują, że najbliższe miesiące będą ciekawe:

– wpis blogera Trader21 o znajdującym się na skraju bankructwa DRUGIM NAJWIĘKSZYM INWESTYCYJNYM BANKU NA ŚWIECIE – Deutsche Bank.

– różne linki na temat gorącej sytuacji w greckiej ekonomii.

– rozmowę Niezależnej Telewizji (NTV) z Traderem21, który jak zawsze dostarcza cennych informacji na temat obecnego stanu światowych finansów.

Warto też wiedzieć o  ostatnim wydarzeniu – głośno komentowanym w świecie ekonomii – niespodziewanej rezygnacji dwóch wiceprezesów Deutsche Bank:

http://www.tvn24.pl/ze-swiata,75/dymisje-w-deutsche-banku-nowym-szefem-john-cryan,549280.html

Zapraszam do lektury:

————————————————————————————————————————–

DEUTSCHE BANK NA PROGU BANKRUCTWA

Dwa lata temu dosyć głośno w mediach zrobiło się w związku z problemami Deutsche Banku. Od tego czasu bank spieniężył pokaźną część aktywów, zwolnił kilka tysięcy pracowników i o kłopotach na chwile zapomniano. Problemy banku jednak nie zniknęły.

Deutsche Bank jest obecnie drugim największym bankiem inwestycyjnym na świecie. Łączne aktywa banku wynoszą 2 bln euro, a kwota depozytów przekracza 570 mld euro. Dla porównania, największy polski bank PKO BP jest jakieś 25 razy mniejszy.

Prawdziwym problemem Deutsche Banku jest jego zaangażowanie na rynku derywatów, czyli instrumentów pochodnych wynoszące obecnie 55 bln euro. Jest to mniej więcej dwudziestokrotność PKB Niemiec. Około 70 % wszystkich derywatów opiewa na stopy procentowe, a ich główne zabezpieczanie stanowią obligacje rządowe.

Na przestrzeni ostatnich 2 lat problemy banku z ogromną pulą derywatów (minimalnie większą ma tylko JP Morgan) były łagodzone przez rosnące ceny obligacji stanowiące trzon zabezpieczenia. W lutym tego roku dług rządowy osiągnął maksymalne ceny (rentowność bliska zeru), po czym wyceny obligacji zaczęły spadać. Wraz z nimi spada wartość zabezpieczeń utrzymujących całą piramidę derywatów.


Prześledźmy teraz co się działo w DB na przestrzeni ostatniego roku:

– Kwiecień 2014 – Deutsche Bank zostaje zmuszony przez organy nadzoru  do podniesienia kapitału o 1,5 mld euro.

– Maj 2014 – bank sprzedaje aktywa warte 8 mld euro z 30% zniżką, byleby szybko pozyskać kapitał. Problemy z płynnością zaczynają być poważne. Straty + brak płynności = bankructwo.

– Marzec 2015 – bank nie przechodzi stres testów. Podobne testy przeszła  nawet belgijska DEXIA, która w ciągu kilku kolejnych dni ogłosiła bankructwo.

– Kwiecień 2015 – bank musi zapłacić 2,5 mld kar nałożonych za manipulacje na rynkach w USA oraz Wielkiej Brytanii (to tak na marginesie odnośnie teorii spiskowych nt manipulacji rynkami).

– Maj 2015 – uprawnienia jednego z dwóch Prezesów Zarządu Anshu Jain’a zostały rozszerzone do niespotykanych poziomów, co zdarza się wyłącznie w przypadku bardzo poważnych kryzysów.

– 5 czerwca 2015 – Grecja nie spłaca transzy kredytu do MFW, co ma poważne konsekwencje także dla Deutsche Banku.

– 6 czerwca 2015 (dzień później) – dwóch Prezesów Zarządu Jain oraz Fitshen składają rezygnacje. Jest to ewidentna ewakuacja z tonącego okrętu. Ostatecznie Jain godzi się odejść z końcem czerwca, podczas gdy Fitshen pozostanie do maja przyszłego roku.

– 9 czerwca – agencja ratingowa S&P obniża rating banku do BBB+ (niżej niż Lehman w momencie bankructwa i tylko 3 oczka wyżej od ratingu śmieciowego).


Czy Deutsche Bank będzie rzeczywiście kolejnym Lehmanem?

Tego nikt nie wie, ale ryzyko jest ogromne. DB zatrudnia prawie 100 tys. osób. Wartość derywatów posiadanych przez bank przekracza globalny PKB.

Co gorsza, wartość głównego zabezpieczenia stanowią obligacje, których wartość topnieje z dnia na dzień. Ceny obligacji największych krajów straciły 10-12% i to zaledwie w ciągu 3 miesięcy. Przez lata rynek stóp procentowych był skutecznie manipulowany przy pomocy derywatów, ale wydaje się, że siły rynkowe zaczynają ostatecznie przeważać.

Rynek obligacji jest na tyle duży, że nie ma absolutnie możliwości aby wszyscy byli się w stanie z niego ewakuować nie wywołując jednocześnie krachu. Obecna sytuacja trochę przypomina zabawę w kto pierwszy ten lepszy. Na rynku zwyczajnie brakuje płynności (popytu), a przy takiej skali banki centralne absolutnie nie są w stanie jej zapewnić.

Ostatecznie musimy pamiętać, iż poważne zawirowania na rynkach finansowych odbywają się w odstępach mniej więcej 7 lat. Mieliśmy krach 1987 tzw. czarny poniedziałek. Następnie „Masakrę na obligacjach” z 1994. O pęknięciu bańki na Nasdaq’u w roku 2000 pamiętają raczej wszyscy, podobnie jak upadek Lehman Brothers, który prawie doprowadził do upadku cały system monetarny.

Problem Deutsche Banku jest poważny z wielu powodów. Bank jest nieporównywalnie większy niż Lehman Brothers, więc skala rażenia również jest nieporównywalnie większa. Obecnie globalny sektor finansowy przypomina system naczyń połączonych, a współzależności są niezwykle silne.

Problemy jednego banku natychmiast przekładają się nie tylko na inne banki, ale i na całe kraje. Co więcej, same banki centralne wykorzystały już większość możliwości łagodzenia kryzysów finansowych. W przeszłości, gdy tylko zaczynały się problemy, banki centralne natychmiast wpompowywały w rynek środki płatnicze oraz obniżały stopy procentowe.

Ratowanie instytucji finansowych rozpoczęte w 2008 tak naprawdę nigdy się nie skończyło, w efekcie czego banki centralne niespecjalnie mają już możliwości ratowania sytuacji. Na koniec zamieszczam porównanie wielkości PKB Niemiec, strefy euro oraz ekspozycji Deutsche Banku na rynek derywatów. Dane dają do myślenia.

Zrzut_ekranu_2015-06-25_o_14.23_.33_

źródło: http://independenttrader.pl/366,deutsche_bank_na_progu_bankructwa.html

—————————————————————————————————————————–

OSTATNIE CHWILE „RATOWANIA” EKONOMII GRECKIEJ

Podrzucam kilka linków na temat greckiego kolapsu ekonomicznego. Swoją drogą zauważyłem ciekawą zbieżność w roli jaką Grecja odgrywa w historii ewolucji ludzkości. Jak wiemy starożytna Grecja mocno popchnęła świat do przodu, będąc miejscem gdzie rozkwitała filozofia, sztuka, polityka oraz nauka (głównie matematyka). Niewątpliwie Grecja była miejscem, w którym ludzka świadomość nabrała sporego ewolucyjnego przyspieszenia. Podobna sytuacja wydaje się mieć miejsce obecnie. Grecja prawdopodobnie będzie pierwszym dużym europejskim państwem, w którym nastąpi ekonomiczny kolaps, który niesie w sobie potencjał na wyzwolenie się z kontroli zniewalającego nas wszystkich światowego systemy bankowego (co z perspektywy rozwoju ludzkiej świadomości jest niewątpliwie dużym krokiem do przodu, ponieważ aby powstała wreszcie pro-ludzka światowa ekonomia, konieczne jest wcześniejsze wyzwolenie się z niewoli światowej kliki finansowej. Tak więc grecki krach jest sam w sobie niesamowicie pozytywnym zjawiskiem, wbrew interpretacji jaką narzuca nam medialna propaganda). Również w Grecji, na wskutek postępującego od dłuższego już czasu finansowego ucisku – następują ciekawe przemiany społeczne, niosące ze sobą całkiem nowe idee i projekty, które postaram się opisać kiedyś w oddzielnym poście.

 

Proponuję na moment oderwać się od naszej trójwymiarowej rzeczywistości, aby zobaczyć z szerszej perspektywy powiązania i współdziałanie pomiędzy światem energetycznym a fizycznym (już widzę jak twarde, racjonalne umysły pukają się w czoło:) ). Patrząc na to z perspektywy globalnej, wielowymiarowej sieci energetycznej – prawdopodobnie taka a nie inna Rola Grecji w historii Ziemi jest spowodowana głównie oddziaływania silnych czakramów ziemskich, znajdujących się na jej terytorium (głównie Akropol, Delfy, Meteory). Czakramy ziemskie pełnią m.in rolę bram, wirów energetycznych, poprzez które napływa i manifestuje się kosmiczna energia wraz z zapisem, treścią, którą niesie ze sobą dla konkretnego okresu w historii Ziemi (więcej o tym tutaj: https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2014/03/20/kalendarz-majow-cz-1/). Jak zgodnie twierdza wszystkie starożytne plemiona żyjące obecnie na Planecie (nie tylko z resztą one) rok 2012 był końcem pewnego cyklu kosmicznego (przez mass media rozpropagowane jako koniec świata :), a zarazem początkiem nowego, następnego cyklu.(więcej o tym: https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2014/10/04/starozytne-przepowiednie-na-temat-czasu-wielkich-zmian-w-ktorym-zyjemy/). Głównym zapisem nowego cyklu jest podwyższenie planetarnej świadomości, co jest równoznaczne z przetransformowaniem naszego świata (oraz nas samych) w kierunku harmonii oraz ogólnie pojętego dobra. Wszelki przejawy destrukcji obecnego świata, są efektem działania nowego cyklu, którego fala rozmyje wszystko co zostało zbudowane niezgodnie z uniwersalnym prawem kosmiczny, które oparte jest na jedności i miłości. „Grecka tragedia” jest pierwszym przejawem manifestacji nowej energii na europejskiej płaszczyźnie ekonomicznej.

global-network-connect-international-earth-space

linki:

http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/angela;merkel;ma;dosc;wspierania;grecji,132,0,1479044.html

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/referendum-w-grecji-opozycja-wzywa-premiera-,38,0,1841190.html

http://wiadomosci.wp.pl/kat,8311,title,Demonstracja-w-Atenach-przeciwko-kolejnym-oszczednosciom,wid,17652950,wiadomosc.html?

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rozmowa-ciprasa-z-merkel-i-hollande-em-ateny-nie-rozumieja-zadan/p8s4f9

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/merkel-sobotnie-spotkanie-eurogrupy-ws-grecji-bedzie-decydujace/1nyhn6

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kopacz-zabierzcie-gotowke-na-wakacje-do-grecji/p075zx

 

 

———————————————————————————————————————–

GLOBALNE FINANSE. CZY TO STAN PRZEDZAWAŁOWY?

Poniżej polecam bogatą w świeże informacje ekonomiczne rozmowę Pawła Nogala (Niezależna Telewizja) z Trader21 (http://independenttrader.pl/) :

Wątki rozmowy:

– co się dzieje w amerykańskiej ekonomi

– bankructwo Grecji

– światowy reset długu (kiedy to może nastąpić ?)

– chiński raport o rezerwach złota

– tragiczna sytuacja Deutsche Banku

– konkwista depozytów na Cyprze z przed dwóch lat

– obniżanie ratingów kredytowych Polski przez agencje ratingowe ( w celu wywołania paniki ekonomicznej w Polsce)

– gdzie jest miejsce rządu, a co może kartel finansowy.

– możliwy rozpad Unii Europejskiej pod własnym ciężarem

Gorąca sytuacja ekonomiczna Grecji

Poniżej zamieszczam dwa świeżutkie artykuły ze strony http://www.bankier.pl, przybliżające aktualną sytuacje ekonomiczną Grecji

——————————————————————————————————-

GREXIT – WKRACZAMY W CZASY OSTATECZNE

„Wyjdą, nie wyjdą” – to pytanie niczym miecz Damoklesa już od lat wisi nad Grecją i strefą euro. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkraczamy w czasy ostateczne greckiego kryzysu.

Serial pod tytułem „GREXIT” w ostatnim czasie nie rozpalał emocji widowni. Fabuła nie posuwała się zbytnio naprzód, a zamiast kolejnych zwrotów akcji, twórcy zaserwowali nam długie, choć niewiele wnoszące dialogi między tymi samymi bohaterami. Wszystko wskazuje na to, że wydarzenia zaczną przyspieszać i punktu kulminacyjnego możemy doczekać się niebawem. Niewykluczone, że w tym tygodniu.

Komu, ile i kiedy zapłacić ma Grecja?

Zacznijmy od kilku dat i kwot. W najbliższy piątek, 5 czerwca na konto Międzynarodowego Funduszu Walutowego ma wpłynąć 304 mln dolarów w ramach spłaty pożyczki, której w 2010 r. fundusz udzielił bankrutującej Grecji.  Na tym nie kończy się wyliczanka – do końca czerwca Ateny muszą oddać funduszowi w sumie 1,56 mld euro, a po drodze muszą jeszcze wykupić trzy transze bonów skarbowych na łączną kwotę 5,2 mld euro.

Owszem, podobnych wyliczeń dokonywaliśmy przed nadejściem majowych płatności. Tamte rachunki Grecji udało się opłacić m.in. ściągając środki od wszelkich możliwych instytucji państwowych, emitując kolejne bony skarbowe (spłacić je trzeba będzie „dopiero” za pół roku) czy stosując fortel wobec samego MFW.

Obrazowo rzecz ujmując, stojącej przy kasie Grecji udało się znajdować drobniaki w kolejnych kieszeniach, pożyczać od znajomych stojących w tej samej kolejce czy też przypomnieć kasjerowi, że kiedyś zostawił u niego parę groszy na przechowanie. Wszystko to były działania doraźne (żeby nie powiedzieć desperackie), a ogrom greckich długów (grafika WSJ poniżej) wymaga znacznie bardziej długofalowej strategii. Tym bardziej, że już 30 czerwca kończy się przedłużony na początku tego roku plan pomocowy dla Grecji, a miliardy euro sukcesywnie odpływają z greckich banków.
CGfTCUVVIAAFU6a.png large

Zbliżanie się „czasów ostatecznych” dla Grecji sondować można także po zmianie tonu wypowiedzi czołowych aktorów serialu „GREXIT”. Christine Lagarde powiedziała niedawno, że wyjście Grecji ze strefy euro „jest możliwe”, choć jeszcze niedawno żaden z oficjeli tak otwarcie nie stawiał tej kwestii. Ostry jak zwykle Wolfgang Schauble mówił natomiast, że pozytywne wieści płynące z Aten odnośnie zawarcia porozumienia w systemie pieniądze-za-reformy nie potwierdzają się w rozmowach z wierzycielami, a nawet, że Grecja może potrzebować równoległej waluty.

Wczoraj późnym wieczorem w Berlinie doszło do spotkania szefów KE, MFW i EBC. W rozmowach brali udział także Angela Merkel i Francoise Hollande, którzy w niedzielny wieczór telefonicznie rozmawiali z premierem Grecji Aleksisem Ciprasem. Szef greckiego w artykule dla francuskiego „Le Monde” skrytykował natomiast „absurdalne propozycje” dawnej Troiki, a samą strefę euro nazwał „technokratycznym monstrum”. Dziś Cipras stwierdził natomiast, że w poniedziałkowy wieczór przesłał dawnej Troice „kompleksowy plan dla Grecji” i „oczekuje na odpowiedź politycznego przywództwa Europy”.

Grecja jak Zimbabwe i Somalia?

Retorykę w ostatnim czasie zaostrzyły też największe banki. JPMorgan Chase w rekomendacji dla inwestorów zalecił sprzedaż greckich obligacji, których kupno rekomendował po dojściu Syrizy do władzy. Analitycy banku stwierdzili, że choć ich „scenariuszem bazowym dla Grecji wciąż pozostaje zawarcie kompromisu, to przekonanie to nie jest na tyle silne, aby zrekompensować narastające ryzyko”.

Swój scenariusz dla Grecji przedstawił wczoraj także Goldman Sachs. Według analityków banku Hellada może stanąć przed koniecznością ogłoszenia „technicznego bankructwa i/lub zablokowania środków na depozytach bankowych”, aby przerwać ewidentny już impas w rozmowach i zawrzeć porozumienie z wierzycielami.

Zdaniem Goldman Sachs, Grecja i dawna Troika znajdują się na ewidentnym kursie kolizyjnym. Z jednej strony Europa nie może pozwolić sobie na przyznanie Atenom lekką ręką kolejnych miliardów euro, ponieważ spotkałoby się to zarówno z krytyką opinii publicznej, jak i krajów, które wychodząc z kryzysu poczyniły większe wyrzeczenia niż Grecja. Zatwierdzenie trzeciego programu pomocowego wymagałoby natomiast jednomyślności w całej strefie euro. Z drugiej zaś strony, obecny grecki rząd doszedł do władzy obiecując wyborcom pozostanie w strefie euro przy braku konieczności zaciskania pasa.

5b543b12aba2e6-645-385-0-0-800-478

Co więcej, jak czytamy w obszernej analizie GS, pustki w greckiej kasie mogą w pewnym momencie postawić władze przed wyborem – czy opłacić zagranicznych wierzycieli czy wypłacić emerytury i pensje własnym obywatelom. W tej sytuacji niewykluczone, że konieczne byłoby przeprowadzenie referendum lub nawet nowych wyborów, aby władza – ta lub przyszła – miała silniejszy mandat do negocjacji z wierzycielami. Wariant ten, choć oczywiście jest na stole negocjacyjnym, w istocie byłby tylko odsunięciem problemu w czasie – ostatecznie silniejszy mandat pozwalający zawrzeć porozumienie z Troiką miał uzyskać rząd wyłoniony w ostatnich, styczniowych wyborach.

Koniec końców analitycy Goldman Sachs stwierdzają, że „prawdopodobieństwo wyjścia Grecji ze strefy euro nie jest zerowe, a ostatnio wręcz rośnie”. I chociaż według ich analiz nawet brak płatności 5 czerwca nie spowoduje automatycznego ogłoszenia bankructwa (procedury uruchamiane w takim wypadku przez MFW trwają nawet kilka tygodni), to taki sygnał dany rynkom finansowym może przynieść nieoczekiwane konsekwencje. Nieoczekiwane, ponieważ jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby na czas płatności do MFW nie wniósł kraj rozwinięty (lub przynajmniej w przeszłości uważany za rozwinięty).

Jeżeli Grecja nie spłaci długu wobec MFW, dołączy wówczas do „elitarnego grona krajów, które w przeszłości nie uregulowały zobowiązań wobec Funduszu. Na liście „przeterminowanych” dłużników MFW znajdują się obecnie Sudan, Somalia, Zimbabwe, a w przeszłości figurowały na niej m.in. Honduras, Kambodża i Kuba.

Michał Żuławiński

źródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/GREXIT-wkraczamy-w-czasy-ostateczne-7262278.html

——————————————————————————————————-

 

GRECJA NIE SPŁACI DŁUGU WOBEC MFW BEZ PERSPEKTYWY POROZUMIENIA

 

Grecja nie spłaci 5 czerwca należności wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, jeśli w najbliższych dniach nie pojawi się perspektywa porozumienia z wierzycielami – oświadczył w środę rzecznik rządzącej Syrizy Nikos Filis.

„Jeśli do piątku lub poniedziałku, nie wiem, kiedy dokładnie, nie pojawi się perspektywa porozumienia, nie zapłacimy” – powiedział na antenie stacji Mega TV.

 0740ae0b9f1424-645-237-0-170-2000-735

Do końca miesiąca MFW powinien otrzymać od Grecji łącznie ok. 1,55 mld euro w czterech transzach płatnych do 5, 12, 16 i 19 czerwca. Najbliższa rata wynosi 300 mln euro.

Grecki premier Aleksis Cipras w środę udaje się do Brukseli na zaproszenie przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera – podał we wtorek późnym wieczorem rząd w Atenach.

Cipras ma wieczorem rozmawiać z szefem KE o zaproponowanej przez Ateny liście reform, od których greccy wierzyciele (MFW, UE i Europejski Bank Centralny) uzależniają odblokowanie pomocy finansowej dla zadłużonego kraju.

We wtorek Cipras powiedział, że jego rząd przesłał wierzycielom całościowy, realistyczny plan reform, nie podając szczegółów. Zdaniem pożyczkodawców osiągnięcie porozumienia wymaga jednak jeszcze dużo pracy – pisze agencja Reutera.

Brytyjski dziennik „Financial Times” podał w środę, powołując się na anonimowych polityków, że wierzyciele Aten uzgodnili plan reform greckiej gospodarki, który zostanie przedstawiony władzom Grecji w środę. Kredytodawcy liczą, że plan zostanie przyjęty do końca tygodnia, co uruchomiłoby kolejną ratę pomocy finansowej (7,2 mld euro).

Uzgodnienie programu po kilku miesiącach wewnętrznych sporów to punkt zwrotny w ciągnących się od miesięcy negocjacjach, w trakcie których narastały napięcia między MFW a KE dotyczące tego, w jaki sposób Grecja powinna zreformować gospodarkę i zrównoważyć swoje finanse – napisał „FT”.(PAP)

źródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Grecja-nie-splaci-dlugu-wobec-MFW-bez-perspektyw-porozumienia-3354217.html

Grecja na skraju niewypłacalności

Oj dzieje się w Grecji. Główne pytanie brzmi: Czy sytuacja w Grecji rozpocznie na dobre upadek ekonomiczny Unii Europejskiej? Grecja nie jest jedynym państwem UE, borykającym się z finansami. Odpowiedź będziemy poznawać z każdym następnym miesiącem. O tym jak kontrolowana i wręcz komiczna jest rzeczywistość, pokazuje problem, przed którym stoi Grecja, mianowicie wybór pomiędzy spłaceniem raty kredytu dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, a wypłaceniem obywatelom pensji i emerytur. Takie są właśnie „wyzwania naszej kwitnącej cywilizacji”.

Poniżej artykuł ze strony internetowej: http://www.money.pl/

——————————————————————————————————————————

GRECJA UJAWNIŁA, KIEDY SPLAJTUJE

Grecja poinformowała swoich kredytodawców, że 9 kwietnia wyczerpie wszystkie fundusze i zabraknie jej pieniędzy na obsługę długu bądź na wypłatę pensji i emerytur. Ateny zaapelowały o szybką pomoc finansową – ujawnili w czwartek przedstawiciele strefy euro. Grecy potrzebują natychmiast 7,7 mld euro.

Grecy poinformowali o swej dramatycznej sytuacji finansowej w środę wieczorem, podczas telekonferencji, w której udział brali wiceministrowie finansów eurogrupy. Rozmowy miały na celu ustalenie, co jeszcze musi zrobić rząd Grecji, by spełnić warunki, na jakich będzie mu przyznana kolejna transza pakietu pomocowego.

Również w środę minister spraw wewnętrznych Grecji Nikos Wucis powiedział, że kraj będzie musiał wybrać 9 kwietnia między spłaceniem raty kredytu od Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) a wypłaceniem pensji i emerytur. Dodał, że on sam wybrałby to drugie rozwiązanie.

An EU and a Greek national flag flutter in front of the Parthenon temple in Athens

Wkrótce potem rzecznik rządu w Atenach zaprzeczył, jakoby Ateny miały nie zapłacić raty należnej MFW. Jednak podczas telekonferencji Grecy potwierdzili, że rząd stanie przed takim wyborem.

Ministrowie strefy euro od początku podkreślali, że aby otrzymać nową ratę pieniędzy, grecki rząd musi zobowiązać się do przeprowadzenia konkretnych reform. W Brukseli i w Atenach pracują obecnie grupy ekspertów Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, by monitorować cały proces i wspólnie uzgodnić działania, jakie powinny zostać podjęte.

Wcześniejsze dokumenty przesłane przez rząd Aleksisa Tsiprasa były uznawane za niewystarczające, dlatego Ateny zdecydowały się na kolejną próbę.

Grecy potrzebują blisko 8 mld euro. Natychmiast

Ateny mogą wprawdzie otrzymać szybko od eurogrupy i MFW wartą 7,7 mld euro, ostatnią transzę kredytu pomocowego, ale jej warunkiem jest przedstawienie, a następnie wdrożenie gruntownych i skutecznych reform gospodarczych oraz poddanie ich ocenie kredytodawców. Są to reformy uzgodnione przez poprzedni rząd Grecji. Nowy gabinet nie chce zaś wcielać w życie wielu z tych postanowień, bo stałoby to w sprzeczności z obietnicami wyborczymi rządzącej, populistycznej partii Syriza.

Jednak rząd premiera Aleksisa Ciprasa gra na czas i jego przedstawiciel powiedział eurogrupie, że Ateny potrzebują pomocy finansowej przed zawarciem porozumienia ws. warunkujących kredyt reform. Dodał, że układ taki, jeśli zostałby przyjęty po 9 kwietnia, byłyby porozumieniem post mortem, bowiem Grecja nie jest w stanie przetrwać dłużej niż do 9 kwietnia.

Niemcy i pozostali uczestnicy środowej telekonferencji nie zgodzili się jednak na propozycje Greków, podkreślając, że pieniądze zostaną przelane dopiero po uzgodnieniu listy reform greckiej gospodarki.

Strony w sumie nie osiągnęły porozumienia, nie ustalono też, co się stanie, jeśli rozmowy nie zakończą się do 9 kwietnia. Stwierdzono jedynie, że następne konsultacje w tej sprawie odbędą na dzień przed krytyczną datą. Źródła w eurogrupie poinformowały Reutera, że konieczne jest nie tylko uzgodnienie listy reform, ale też sprawdzenie, jak odbiją się one na budżecie Grecji przed najbliższym spotkaniem ministrów finansów strefy euro w Rydze, 24 kwietnia.

Już na początku tygodnia eurogrupa narzekała, że wstępnie przedstawiony projekt greckich reform jest niejasny i niewiarygodny. Ateny muszą tymczasem w kwietniu spłacić swym różnym kredytodawcom pożyczki na sumę 820 mln euro.

Grecja, która została uratowana przed bankructwem przez pożyczki od państw strefy euro, MFW i Europejskiego Banku Centralnego znów stoi na skraju zapaści finansowej. Pojawiają się też opinie ekonomistów, że dla własnego dobra oraz by uratować strefę euro Grecja powinna wyjść z unii walutowej, powrócić do własnych pieniędzy i znacznie je zdewaluować.

Źródło: http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/grecja-ujawnila-kiedy-splajtuje,75,0,1752139.html

Nacjonalizacja Centralnego Banku Rosji

CBRF_Neglinnaya12_08_za slike_Page_01_1 copy

Wiadomość ta pojawiła się kilka dni temu w alternatywnych mediach, aby pojąć jak ważne i przełomowe jest to wydarzenie oraz co tak naprawdę to oznacza, potrzebna jest chociaż szczypta wiedzy o tym  jak działa światowy system finansowy oraz jaką rolę odgrywają w nim Narodowe Banki Centralne.Także na wstępie przypomnę parę słów na temat działań światowej finansjery., a następnie skomentuję te niesamowicie ważne posunięcie Putina i jego doradców. Póki co wiadomość nie została oficjalne potwierdzona przez Rosję, lecz coraz więcej niezależnych źródeł mówi o tym, że nacjonalizacja już się dokonuje.

Elity rządzące planetą używają sektora bankowego jako głównego narzędzia w celu kontrolowania i zniewalania narodów świata. Bankowe hierarchiczne imperium jest sterowane z Londynu (Londyńskie City) oraz z Nowego Yorku (Wall Street). „Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodzić kto tworzy jego prawa” – mawiał już w XVIII wieku Mayer Amschel Rothschild, jeden z głównych założycieli potęgi finansowej Rothschildów, dynastii, która obecnie wraz z Rockefellerami trzęsie finansami na całym świecie, a szczególnie w Europie. Rothschildowie kontrolują światowe finanse na na dwóch poziomach – poziomie międzynarodowym oraz poziomie krajowym. Do zarządzania na poziomie międzynarodowym używają m.in takich instytucji jak Bank Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei  oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy w Waszyngtonie.

Więcej o Banku Rozrachunków Międzynarodowych:

http://www.prisonplanet.pl/ekonomia/bazylea_iii_jak_bank,p1142065410

Więcej o Międzynarodowym Funduszu Walutowym:

https://ripsonar.wordpress.com/2015/01/19/miedzynarodowy-fundusz-walutowy-a-nwo/

Na drugim poziomie – krajowym, kontrola odbywa się poprzez Bank Centralny oraz narodowe sektory bankowe – banki krajowe. Bank Centralny służy do strategicznej kontroli nad finansami państwa. Jeżeli kontrolujesz pieniądze, kontrolujesz również tych, którzy ich używają. Banki Centralne na całym świecie wykonują polecenia otrzymywane z Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Zniewalanie wszystkich narodów ma miejsce głównie poprzez wykreowanie takiego poziomu zadłużenia kraju wobec międzynarodowej mafii bankierskiej, które uniemożliwia wyjście takiego narodu z systemu, przez co przejmuję się nad danym państwem kontrolę. No i na końcu mamy ostatni element – narodowe sektory bankowe, takie jak np. banki komercyjne, również wykonujące polecenia z góry. Całkowitej kontroli nad swoimi instytucjami finansowymi nie oddały praktycznie tylko Rosja i Chiny. Jak wiemy Polska również niemalże całościowo pozbawiona jest wpływu na własne banki, oddając je w zagraniczne ręce.

http://www.money.pl/banki/raporty/artykul/czyje;sa;banki;w;polsce,131,0,134275.html

Więcej do poczytania o historii światowej bankowości w moich starszych postach:

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2014/08/28/system-bankowy-cz-1/

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2014/09/17/swiatowy-system-finansowy-cz-2/

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2014/10/01/system-bankowy-cz-3/

—————————————————————————————————————–

Przechodząc wreszcie do głównego tematu. Polecam zapoznać się z dwoma krótkimi i świeżymi materiałami Warszawskiej Szkoły Zarządzania – „Nawigatorzy Jutra”, na temat nacjonalizacji Rosyjskiego Banku Centralnego:

 

Nasuwa się pytanie dlaczego nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji jest taka ważna? Ważna w odniesieniu do czego?

Chcę zaznaczyć, że nie jestem ani sympatykiem, ani przeciwnikiem polityki rosyjskiej. Zamierzam jedynie przedstawić jakie znaczenie ma to wydarzenie, w odniesieniu do działań światowej kliki finansowej. Na początek powinniśmy sobie uzmysłowić, że niemożliwe jest przeprowadzenie jakiejkolwiek zmiany na lepsze, o zasięgu globalnym, dopóki świat nie uwolni się z banksterskiej dyktatury i okupacji.  Jest to jednoznaczne ze zrozumieniem, że największym wrogiem człowieka, marzącego o życiu w wolnym, sprawiedliwym oraz obfitym we wszystkie dobra świecie, nie jest żaden kraj lub jego przywódca, lecz międzynarodowa grupa/mafia banksterska, która oprócz tego, że posiada monopol na kreowanie oraz kontrolowanie pieniądza, mechanizmem długu odsetkowego (lichwy) zniewoliła cały świat, to jeszcze za pomocą kapitału oraz powiązań pomiędzy korporacjami, bankami centralnymi oraz rządami, wpływa na decyzje rządów państw.  Dlatego proponuję, aby chociaż na chwilę odłożyć na bok własne antypatie/sympatie do osoby Putina, i po prostu z neutralnym nastawieniem przyjrzeć się jego stanowisku wobec światowych finansistów.

Rosyjski Bank Centralny pomimo, że w nazwie zawiera słowo „rosyjski” , jest tak naprawdę sterowany z Londyńskiego City – imperium Rothschildów. Z resztą podobnie jak ma to miejsce w większości narodów na świecie.

a76eb7376968

Banki Centralne wchodzące w skład Banku Rozrachunków Międzynarodowych, 2010r – własność Rothschildów

https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/23/kiedy-wladimir-putin-pokaze-rothschildowi-fuck-you/

Jak dobrze w powyższym filmiku wspomniała pani Izabela Litwin, rosyjski rubel nie jest walutą suwerenną, pod tym względem, że Rosja nie ma swobody w kreowaniu, drukowaniu nowego pieniądza. Nacjonalizacja Banku Centralnego Rosji oznacza zerwanie stosunków z londyńskimi banksterami oraz przywrócenie Rosji tego co powinno być normalnością w każdym państwie. Mam na myśli możliwość kreacji ilości pieniędzy, która  odpowiada obecnym zapotrzebowaniom gospodarczym kraju. Warto przypomnieć, że Narodowy Bank Polski, rownież nie ma prawa pokrywania deficytu budżetowego, poprzez kreacje pieniądza, co oznacza, że rowniez nie jest bankiem suwerennym (wiecej o tym w poniższym linku)

http://robertbrzoza.pl/ekonomia/unia-europejska-okrada-nas/

Posunięcie Putina jest bezprecedensowe, historyczne, ponieważ Rosja jest pierwszym poważnym krajem, która ma odwagę się wyłamać ze światowej sieci bankowej, Do tej pory na naszych oczach światowa finansjera bezproblemowo realizowała swój plan globalnej agendy, mającej za główny cel totalne kontrolowanie i zniewolenie (m.in finansowe) narodów tego świata. A tu nagle Rosja powiedziała „nie” ich grze, wycofując się i rzucając rękawice pod nogi rodzinie Rothschildów. Jak się to potoczy dalej? Pozostaje nam tylko przez najbliższe miesiące obserwować, w którym kierunku się to rozwinie. Moim zdaniem, jest to poważny krok w kierunku wyzwolenia się z światowej finansowej okupacji. Należy pamiętać, że Rosja jest w sojuszu BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA – łącznie około 3 miliardy ludzi), który za jeden z głównych celi wyznaczył sobie stworzenie nowego światowego systemu walutowego. O BRiCS napiszę niedługo osobny post. Można się łatwo domyślić, że po takim posunięciu Putina, w kontrolowanych i skorumpowanych zachodnich mediach (polskich również) nasili się retoryka wojenna przeciwko Rosji, a także dalsza demonizacja osoby Putina.

 

 

Wczorajszy protest we Frankfurcie (Otwarcie Europejskiego Banku Centralnego EBC)

Słuchając wypowiedzi zgromadzonych tam osób, cieszy fakt, że są oni zapoznani i świadomi wielu mechanizmów kontroli, mających obecnie miejsce. Wiedzą jak działa bankowość, która jest kręgosłupem zniewalającego nas systemu. Są świadomi istnienia wielu posiadających potężną władzę organizacji jak np. Bilderberg Group, Illuminati , Komisja Trójstronna itd. Wczorajszy protest dowodzi, że coraz większa część społeczeństwa staje się świadoma tego jak sterowany jest nasz świat. Właśnie takie wydarzenia jak ten protest są symptomami postępującego przebudzenia na planecie, które ostatecznie doprowadzi nas do wyzwolenia się od wszystkiego co nas zniewala. Nic dziwnego, że są one także całkowicie pomijane przez media głównego nurtu, którym zależy na tym, aby jak najwięcej ludzi żyło w nieświadomości. Poniżej przedstawiam wpis ze strony http://www.zblogowani.pl, relacjonujący wczorajszy protest.

—————————————————————————————————————————————–

Tego w mediach nie przeczytacie, bo nie wolno pomyślicie. Ależ wolno, wolno, ale nasze rodzime mainstreamowe dziennikarstwo nie obejmuje rozruchów i niezadowolenia społecznego, nawet w Niemczech i we Włoszech, a wszystko to dla waszego dobra, żebyście zbyt wysoko głowy nie podnosili. Ja natomiast piszę co chcę i co mi się podoba :D.

frankfurt00

Otwarcie Europejskiego Banku Centralnego EBC we Frankfurcie do spokojnych nie należało.

frankfurt1

Niemieckie gazety piszą o 15 tysiącach osób, uczestnicy mówią o 20 tysiącach, a Frankfurt wygląda jakby przebiegł przez niego milionowy tabun, a wszystko to przez nie jakiś tam bank, ale Europejski Bank Centralny i jego uroczyste otwarcie. Ludziom po prostu się przelało, a że dojrzałe społeczeństwa demokratyczne protestują czynnie i ochoczo, to zrobiło się, jak się zrobiło – gorąco. Płonące barykady, samochody w płomieniach, zamaskowani miotacze kamieni. W ciężkich starciach między krytycznymi działaczami ruchu Blockupy i zgromadzoną społecznością, a policją zostało rannych ponad 220 osób. Przyczyną protestów, było otwarcie nowego budynku Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Ludzie protestowali demokratycznie, a policja użyła armatek wodnych, gazu łzawiącego i pałek przeciwko tzw. chuliganom i się zaczęło. Później było już tylko przerażenie i zamieszki. Tysiące ludzi zgromadzonych na wiecu, a następnie w marszu protestacyjnym, zareagowało spontanicznie na agresję służb bezpieczeństwa. Przerodziło się to w ogromny konflikt zbrojny, na godzinę, przed ceremonią oficjalnego otwarcia EBC. Protestujący rzucali kostki brukowe i petardy przeciwko policji i armatkom wodnym. Wszędzie paliły się pojemniki na śmieci, opon i samochody policyjne. Ruch zamarł, sklepy zostały zamknięte. Dym z gazem łzawiącym przesuwał się w poprzek rzeki Main. Samochody strażackie i tramwaje zostały zatrzymane przez kordon policji. Według policji, około 3000 demonstrantów próbowali szturmować siedzibę EBC, ale zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy. Posterunek policji został zaatakowany, wg. policji, co najmniej 94 policjantów zostało rannych. Ruch Blockupy poinformował, że w związku z użyciem armatek wodnych, gazu łzawiącego i pałek przez policję, ponad 130 protestujących zostało rannych.

Oczywiście wielu polityków skrytykował zachowanie demonstrantów we Frankfurcie. A któż to są ci protestujący? Co to za zamaskowana hołota? Wielu z nich, jeżeli nie większość, to niezadowoleni ze strefy euro i Unii Europejskiej, którzy stracili w ostatnich latach kryzysu, dochody i majątki, których banki eksmitują, zastraszają, ograbiają. Jako instytucja Unia Europejska, która odegrała kluczową rolę w pogłębiającym się kryzysie i jego wzrostu, a co za tym idzie Europejski Bank Centralny stał się najgorszym wrogiem i ciemiężycielem sfrustrowanych obywateli. Tym samym obiektem protestów, a siła użyta przeciw protestującym potęguje tylko agresję, która już zaistniała poprzez sam kryzys. Można to co się dzieje nazwać szokiem gospodarczym, ale też trzeba mieć świadomość, że ten szok na świecie będzie wzrastał, gdyż nikt przy zdrowych zmysłach nie pogodzi się z niewolnictwem gospodarczym i rządami elit finansowych, które „zarabiają” na ciemiężeniu społeczeństwa, kolejnymi ograniczeniami, podatkami i zakazami.

PS. Nic się nie stało – Polacy nic się nie stało – ciele oknem wyleciało!

frankfurt2frankfurt6frankfurt4frankfurt3Źródło: http://zblogowani.pl/wpis/402860/ebc-we-frankfurcie

—————————————————————————————————————————————————

Relacja wideo z protestu (ponad 5h):