cytat na dzis 11

„Wierzymy, że wszystkie pozytywne wartości (odwaga, prawda, lojalność, radość, spokój, cierpliwość itd.) zawierają się w czystej miłości, podobnie jak wszystkie kolory zawierają się w czystym białym świetle. Prawdę mówiąc, wierzymy, że częstotliwość energii czystej miłości uzdrowi wszystko i być może jest to jedyna moc, która tego dokona. Wibracyjna częstotliwość miłości jest ostatecznym źródłem uzdrawiania.

W ciągu kilku ostatnich lat kilku osobom udało się wyizolować i zmierzyć częstotliwości miłości i innych pozytywnych cech. Częstotliwość miłości jest w nas, w każdym pełnym miłości wspomnieniu naszego serca. Zamierzam ci ta udowodnić. Przywołaj najbardziej radosne, pełne miłości wspomnienie swojego życia. Zamknij oczy i postaraj się ożywić je w pełni, przywołaj je ponownie do życia. Co czujesz? Prawda, że czujesz się dobrze? Prawda, że ponownie doświadczasz, choćby częściowo, tego pełnego miłości zdarzenia -nawet jeśli wydarzyło się dziesiątki lat temu? Dlaczego tak się dzieje? W chwili kiedy przypominasz sobie i aktywujesz pełne miłości wspomnienia, przez twoje ciało przepływa częstotliwość miłości – i ma ona na nie uzdrawiający wpływ. Jak już wspomniano wcześniej, Institute of HeartMath opublikował wyniki badań, dowodzące, że aktywowanie tego typu pozytywnych wspomnień może w rzeczywistości wpływać uzdrawiająco na uszkodzone DNA. Nasze pełne miłości wspomnienia rozprowadzają po całym ciele uzdrawiające częstotliwości, podobnie jak bolesne, destrukcyjne i zniekształcone wspomnienia transmitują częstotliwości wywołujące choroby. Zgodnie z badaniami dr. Liptona te destrukcyjne wspomnienia wysyłają organizmowi sygnał, pod wpływem którego obecną sytuację uznajemy za groźną, nawet gdy taka nie jest. Właśnie to sprawia, że nasz organizm jest zestresowany. Zachęcam cię, abyś przeprowadził eksperyment dotyczący tej kwestii. Przywołaj wspomnienie, które jest dla ciebie bolesne, i zaobserwuj, jak się czujesz. Jeśli będziesz o nim myśleć wystarczająco długo, nie tylko poczujesz się źle, lecz także komórki twojego organizmu wejdą w „tryb samoobrony”, a w układzie nerwowym nastąpi reakcja walki lub ucieczki. Niestety może się zdarzyć, że twoja nieświadomość będzie skupiać się na tych destrukcyjnych wyobrażeniach, a ty nawet nie będziesz tego świadomy. Taka sytuacja równie szkodliwie wpływa na funkcjonowanie organizmu, jak świadome negatywne myśl i wyobrażenia. U wielu osób ten „proces tworzenia choroby” toczy się codziennie, mimo iż nie są one tego świadome, dopóki poważnie nie zachorują. Właśnie dlatego w 90% przypadków źródło problemów pozostaje nieuświadomione, przez co nie możemy świadomie uporać się z przyczyną naszych problemów fizycznych, emocjonalnych i duchowych. Dobra wiadomość jest taka, że klucz do uzdrawiania problemów u samych ich źródeł leży w ludzkim sercu, a nie w czymś, co jest poza nami. Potrzebujemy jedynie sposobu, by przejąć moc miłości znajdującej się w sercu i wykorzystać ją do uzdrowienia destrukcyjnych wyobrażeń, które prowadzą do choroby.

Jeśli moc miłości już jest w nas i wysyła swoje uzdrawiające sygnały, to dlaczego te wyobrażenia nie uzdrowią się samoistnie? To prowadzi nas z powrotem do Sekretu nr 5. Problem polega na tym, że istnieją pewne wspomnienia lub wyobrażenia, które są najwyraźniej chronione przed uzdrowieniem w chwili, gdy uzdrawiające częstotliwości rozsyłane są po całym organizmie. Może to być ukryte lub stłumione wspomnienie, takie jak opisywane w psychologii, ale możemy być także całkowicie świadomi tego wspomnienia. To tak, jakby umysł dosłownie wybudował twierdzę wokół pewnych wspomnień. A wszystko po to, aby uchronić nas przed cierpieniem, jakie czulibyśmy, gdyby coś podobnego zdarzyło nam się znowu. Umysł wierzy, że jeśli nie zachowamy czujności, możemy ponownie cierpieć. Zapobieganie cierpieniu to nic złego, lecz chroniąc destrukcyjne wyobrażenia w taki sposób, umysł może sprawić, że moc, która jest w naszym organizmie, nie dotrze do tych destrukcyjnych wyobrażeń i ich nie uzdrowi . Potrzebny jest sposób na to, aby napełnić uzdrawiającymi częstotliwościami wyobrażenia, które powodują problem, ale nie poddają się działaniu uzdrawiającej energii. Właśnie dokładnie tego dokonuje od Uzdrawiania. Zyskuje on dostęp do zasobów miłości i zdrowia znajdujących się w całym organizmie, a następnie przekazuje te częstotliwości, za pośrednictwem palców, do czterech centrów uzdrawiania, aby nawet te wzorce energetyczne, które są chronione, zmienić z destrukcyjnych na zdrowe. Ludzie wciąż nam powtarzają, że kiedy stosują od Uzdrawiania, bolesne wspomnienia po prostu się rozpływają, a kiedy do tego dochodzi, znikają również objawy fizyczne . Wierzę, że właśnie to przewidywali fizycy, kiedy wygłaszali uwagi takie jak komentarz doktora Williama Tillera, który powiedział: „Medycyna przyszłości będzie opierać się na kontrolowaniu energii w organizmie”. Zachęcamy cię zatem, abyś wypróbował Kod Uzdrawiania. Oby zmienił on twoje życie, tak jak zmienił nasze i tak, jak zmienił życie wielu innych osób!”

Alexander Loyd, Ben Johnson – „Kod Uzdrawiania”

 954839_900649023406919_848856657_n

Reklamy

cytat na dziś 10

” Ludzkość jest zahipnotyzowana. Polega to na pewnej formie psychicznego uśpienia. Jest ono tak głębokie, że większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie z niego sprawy. Niektórzy nawet twierdzą, że są nie tylko całkowicie przebudzeni, ale także „wolni”. A jednak tych samych ludzi ogarnia strach, kiedy im coś zagraża; tracą równowagę, gdy się nimi manipuluje, i spokój, kiedy ich ktoś krytykuje. Nie potrafią nawet panować nad swymi uczuciami. Upierają się, że złe postępowanie innych jest przyczyną ich problemów. To tak, jakby ktoś twierdził, że aby być wolnym, trzeba na to uzyskać czyjeś pozwolenie. Ludzie spędzają życie na staraniach o karierę, zabieganiu o dobro swej rodziny, budowaniu różnych gałęzi przemysłu, wymyślaniu praw, rządzeniu państwami, edukowaniu innych, tworzeniu teorii naukowych – a wszystko to dzieje się w stanie hipnotycznego uśpienia. Nic dziwnego, że świat idzie od Jednej katastrofy do drugiej. Pomyśl tylko, czy świadomi ludzie raniliby się i niszczyli wzajemnie przez wojnę i konflikty, zbrodnię i inne formy przemocy? Oczywiście, że nie. Ludzie są w ogóle nieświadomi tego, co sobie czynią. We wszystkich słynnych tekstach często mówi się o tym stanie uśpienia ludzkości. Niewielu ludzi na tej planecie bierze pod uwagę możliwość, że jesteśmy nieświadomi. Nasza arogancja zabrania nam dostrzegać swe uśpienie. Gdy w nocy śpimy i śnimy w naszych łóżkach, nie wiemy o naszym śnie, dopóki się nie obudzimy. Musimy powrócić do świadomości, aby zrozumieć, że byliśmy nieświadomi. Co wskazuje na to, że jesteśmy uśpieni, i jak się możemy przebudzić? Wskazuje na to fakt istnienia cierpienia i zmartwień w życiu oraz nasze poczucie, że jesteśmy ofiarą okoliczności wymykających się spod naszej kontroli. Nie starcza nam zwykle przytomności na uchwycenie naszych ukrytych motywacji, nieświadomych lęków i stłumionych pragnień. A przecież okresy niepokoju, stresu i konfliktów wydobywają na krótko na powierzchnię treści naszej nieświadomości, najczęściej po to,
abyśmy znowu je stłumili. Początkiem przebudzenia jest uświadomienie sobie, że jesteśmy uśpieni, oraz całkowita uczciwość wobec siebie. Życie można porównać do góry, a ludzi do alpinistów. Wszyscy pniemy się po niej, ale niektórzy zatrzymują się w połowie, myśląc, że dobrnęli już do szczytu. Inni walczą dalej, wstępując w ślady poprzedników, i nie zdają sobie sprawy, że tylko obchodzą górę wokół, zamiast wspinać się coraz wyżej. Są też tacy, którzy mają wizję i determinację, mniej obawiają się tworzenia nowych ścieżek i próbowania nowej drogi. Na początku droga jest ciężka, bo są do niej nie przygotowani i niełatwo im dostrzec przeszkody pochodzące z przeszłości. Ale w miarę podążania naprzód droga staje się coraz łatwiejsza – przyzwyczajają się do wspinaczki, czują się mniej zagrożeni, aż w końcu odkrywają, że nie wymaga ona żadnego wysiłku. Wówczas zaczynają szybować jak orły, bo wyrastają im skrzydła ufności i pewności. I kiedy patrzą w dół, widzą oczywiście więcej i dalej niż ci, którzy pozostali niżej. Wiedzą, że nie są lepsi od nich, tylko wzrokiem obejmują więcej. Istnieje tylko jeden problem, który straszy ludzkość i jest źródłem wszystkich innych kłopotów: jesteśmy uśpieni i nieświadomi faktu, że wielka część naszej świadomości Jest, w istocie, nieświadoma. Intelektualnie możemy wiedzieć, że mamy podświadomość, znać się na psychologii mówiącej o naszych ukrytych motywach i lękach, a mimo to pozostawać w ich pułapce. Dopóki nie rozpoznamy tej sytuacji w całej Jej prawdzie, będziemy trwać zagubieni w naszej biedzie i udawać, że panujemy nad swoim życiem. Przebudzenie jest celem każdego człowieka. Naszym zadaniem jest zrozumienie, kim naprawdę jesteśmy, i cieszenie się miłością, radością i wolnością. Ale dla uśpionych wolność Jest tylko pustym słowem. W najlepszym razie możemy doświadczać miłości, radości i wolności tylko przez krótkie chwile, wiedząc, że są tymczasowe, zależne od innych ludzi oraz okoliczności pozostających poza naszą kontrolą. Jesteśmy jak książę lub księżniczka – ukochane dziecko króla, które zgubiło drogę do domu i żebrze na ulicach. Jeżeli nie odpowiada wam ta analogia, proponujemy inną, daną ludzkości dwa tysiące lat temu: jesteśmy jak syn marnotrawny, który roztrwonił dary otrzymane od ojca. Wszystko, czego potrzebujemy – to przebudzić się i wrócić do domu. Jak się przebudzić i gdzie jest droga do domu? Oto pytanie, które nie dawało spokoju żadnemu prawdziwie poszukującemu, odkąd tylko ludzie zaczęli myśleć. Odpowiedzi szukano wszędzie – od nauki po religię, od filozofii po systemy polityczne. Ale jej nie znaleziono – być może dlatego, że udawano się po nią w niewłaściwe miejsca. Bo czyż możemy znaleźć prawdę lub rozwiązać swe problemy, odwołując się do czegoś, co jest na zewnątrz nas? Większość ludzi nadal wierzy, że tak można, i próbuje tego z całych sił, ale świat dalej jest pełen bólu serca, samotności, konfliktów, choroby i lęku. Narody pogrążone są w chaosie, plany przywrócenia zdrowia wprowadzają tylko jeszcze większy zamęt, zbrodnie nieustannie nękają ludzkość. Gdzie nic zwrócimy oczu, tam wszędzie pełno nieszczęścia. A mimo to ludzie z uporem trwają przy swoich starych wartościach, wierząc, że wielki biznes, polityka, edukacja i nauka przyniosą rozwiązanie. Karmią się z złudnym przekonaniem, że pewnego dnia wszystko się nagle wyprostuje, i żyją tak, jak żyją, nie dlatego, że to lubią, ale dlatego, że nie znają lepszych sposobów na życie. Przypuśćmy, że pokazano by nam sposób, dzięki któremu pokój, miłość i wolność stałyby się normą. Czy przyjęlibyśmy go? Pokazywano nam ten sposób wiele razy w historii, lecz my ciągle jeszcze nie przebudziliśmy się ku niemu […]

Wyzwolenie i wolność muszą być celem człowieka. Gdy człowiek stanie się choć trochę świadomy swego miejsca we wszechświecie, powinien dążyć do wolności, do wyzwolenia się z niewolnictwa. Nic dla niego nie istnieje i nic nie jest możliwe, dopóki pozostaje niewolnikiem zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Ale nie może przestać być niewolnikiem na zewnątrz, gdy jest niewolnikiem wewnątrz. Dlatego musi odzyskać wewnętrzną wolność, by stać się wolnym. Podstawowym powodem wewnętrznego niewolnictwa człowieka jest jego ignorancja, a nade wszystko ignorancja dotycząca jego samego. Bez samowiedzy, bez zrozumienia swego działania i funkcjonowania człowiek nie może być wolny, nie może rozporządzać sobą i zawsze pozostaje niewolnikiem i zabawką w rękach działających na niego sił. Dlatego we wszystkich starożytnych naukach podstawowy nakaz na początek drogi wyzwolenia brzmi: „Poznaj samego siebie”. Nie przedstawiam systemu, który ma nas czegoś nauczyć. Nic nie uzyskamy z żadnego systemu oprócz tego, co Już Jest w nas. Ta książka nas nie przebudzi. Przebudzimy się sami z chwilą, gdy bardziej skontaktujemy się ze sobą i dostrzeżemy przeszkody blokujące nam drogę do doświadczenia, kim naprawdę Jesteśmy. Proces ten prowadzi nas do samych siebie, pokazując nieskomplikowane sposoby lepszego zrozumienia życia, i podsuwa nam pewne myśli do kontemplacji. Ale, tak jak wszystkie metody. Jest całkowicie bezużyteczny bez naszego zaangażowania i oddania się sobie. ”

Colin P. Sisson – „Wewnętrzne przebudzenie”

awakening-3-e1344092991694

Wnioski po miesiącu wykonywania ćwiczeń tybetańskich

Minął ponad miesiąc od kiedy zacząłem wykonywać ćwiczenia z przybliżonej przeze mnie książki Petera Keldera – „Źródło Wiecznej Młodości” :

https://globalneprzebudzenie.wordpress.com/2015/09/25/peter-kelder-zrodlo-wiecznej-mlodosci-piec-rytualow-tybetanskich/

Rozpoczynając te ćwiczenia zaznaczyłem, że po miesiącu opiszę jak one na mnie wpływają. Pomimo tego, że pięć tygodni praktykowania nie jest specjalnie długim okresem, to mogę już teraz zauważyć pewne pozytywne rzeczy. Największa zmiana dotyczy witalności. Od zawsze miałem problemy ze wstawaniem. Należę do osób, które lubią wstawać później 🙂 Po około dwóch tygodniach ćwiczeń zaobserwowałem, że wstając rano do pracy (około 5.30), czuję się znacznie bardziej rozbudzony, od razu gotowy do działania, tak jakbym już był trochę czasu na nogach. Wcześniej potrzebowałem co najmniej jednej godziny oraz kawy, aby dojść do siebie i się odmulić. Teraz coraz częściej odpuszczam sobie poranną kawę i muszę powiedzieć, że nie wpływa to na poziom mojej wydajności. Wcześniej przeważnie raz dziennie miałem moment, w których brało mnie na spanie. Jeżeli byłem wtedy w domu to zazwyczaj szedłem na małą drzemkę. Będąc w terenie zasilałem się kawą. Teraz zauważyłem, że coraz rzadziej odczuwam takie zmęczenie w ciągu dnia. Może raz na tydzień przechodzę taki mały kryzys. Oprócz tego wzrosła u mnie chęć do działania. Może nie jest to jakaś diametralna zmiana, ale na pewno zauważalna. Mam energię, aby zająć się wszystkimi rzeczami, które sobie na dany dzień zaplanowałem. Wcześniej lubiłem niektóre rzeczy odkładać na później, teraz mam więcej zapału do wszystkiego.

Print

Duże zmiany zauważam podczas gry w piłkę. Jeden z objawów nazwałem „efektem Husky’ego” 🙂 Polega to na tym, że czuje się przyjemność z samego biegania. Wewnątrz czuję taki impuls, który pcha mnie żebym więcej biegał. Sprawia to autentyczną frajdę. Głupie bieganie za piłką, nawet jak rywal jest w jej posiadaniu. Najlepszy jest moment przed meczem, gdy w oczekiwaniu na rozpoczęcie, aż nosi mnie, żeby już zacząć biegać 🙂 Wcześniej nigdy czegoś aż tak intensywnego nie doświadczałem. Drugim pozytywem, który  pojawił się podczas gry w piłkę jest wzrost poziomu skupienia, koncentracji i jasności umysłu. Kto gra w piłkę ten wie jak ważna jest koncentracja, umiejętność dobrego ustawiania się, antycypowania gry, oraz zdolność szybkiego podejmowania dobrych decyzji oraz polegania na swojej intuicji. Mam takie wrażenie jakby wszystko toczyło się wolniej, przez co łatwiej dokonywać dobrych wyborów.

Jeśli chodzi o zdrowie, to na szczęście nie mam żadnych problemów, więc ciężko mi odnieść się do tego jak w moim przypadku rytuały tybetańskie wpływają na poprawę zdrowia. Nie łapią mnie żadne przeziębienia, pomimo, że wokół większość znajomych narzeka na to. Często gram w brzydką pogodę, w deszczu, i nie odbija to się na zdrowiu, tak więc układ odpornościowy daje radę. W ostatnim tygodniu po wykonywaniu ćwiczeń pojawia mi się uczucie mrowienia w całym ciele, szczególnie nasilone jest to w kończynach. Przyjemna rzecz poleżeć sobie po ćwiczeniach, czując to rozchodzące się po ciele wibrowanie.

Za dwa miesiące napiszę kolejny raport. Myślę, że będę mógł wtedy zauważyć więcej szczegółów i pozytywów.