Od samouzdrawiania do odżywiania praną – Marek Zwolenkiewicz

Super rozmowa Alexa Berdowicza (www.porozmawiajmy.tv) z Markiem Zwolenkiewiczem. Marek w ciekawy sposób opowiada swoją życiową historię. Mowa jest też o wielu praktykach uzdrawiania, które są wyśmiewane przez akademicki świat medycyny i nauki, przez co są ignorowane przez większą część populacji. Uważam, że każdy człowiek, któremu zależy na poprawie zdrowia powinien się z nimi zapoznać. Szczególnie polecam temat świadomego oddychania, którym ja zacząłem się niedawno mocno interesować. Na osobną uwagę zasługuje poruszony temat odżywiania praną, który dla wielu wykracza poza ich logiczny umysł 🙂 Cokolwiek sceptycy myślą o tym, nie zmieni to faktu, że jest to możliwe i wiele ludzi w ten sposób żyje 🙂

Wątki rozmowy:

– od samouzdrawiania do uzdrawiania ludzi
– od Metody Silvy przez Reiki do Krija Jogi
– jak rzucić palenie
– korzyści ze świadomego oddychania i medytacji
– zainspirowanie stylem życia wolnym od jedzenia
– różnice między głodówką a niejedzeniem
– podróże rowerowe po Polsce
– proces przechodzenia na odżywianie praną
– polecane książki
– korzyści z odżywiania praną

 

Era wiary czy era wiedzy ? – Jacek Sokal

Polecam rozmowę psychologa społecznego i bioenergoterapeuty Jacka Sokala z lek med. Irminą Mrozowicz-Szmidt (Niezależna Telewizja). Rozmowa dotyczy głównie rozwoju duchowego, poszerzania swojej samoświadomości. Prawdziwa uczta dla ucha i serca 🙂

Wątki rozmowy:

  •  czym jest wiara a czym wiedza ?
  • przejście z ery wiary do ery wiedzy
  • dwie podstawowe grupy dowodów
  • dowody wewnętrzne w duchowości
  • fraktale, pole morficzne
  • bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie
  • świadomość naszych myśli
  • myśli podlegające kontroli
  • wewnętrzny obserwator
  • wszystko zbudowane jest z tej samej substancji
  • Ty jesteś innym ja
  • co to znaczy być jednością ?
  • dlaczego tylu ludzi budzi się obecnie na świecie?
  • Ziemia wspiera nas w przebudzeniu
  • telewizor emiterem szkodzących fal
  • co może zrobić zwykły człowiek ?
  • odpowiedzialność za swoje myśli

„Czarny poniedziałek” w Chinach. Panika w Europie.

Mocne rozpoczęcie ekonomicznego tygodnia na świecie:) Poniższej artykuł, który znalazłem na http://www.biznes.pl

—————————————————————-

„CZARNY PONIEDZIAŁEK” W CHINACH. EKSPERCI: MAMY PRAWDZIWĄ KATASTROFĘ.

W nocy z niedzieli na poniedziałek główny indeks chińskiej giełdy spadł o 8,5 proc. To spowodowało totalny pogrom na pozostałych rynkach. Panikuje również Europa, traci złoty i KGHM. – Mamy prawdziwą katastrofę i nic nie jest w stanie tego zatrzymać – mówią wprost analitycy. Czy to początek światowego krachu?

7b7156859cf312bd51b5e43d90531175

To jest kolejny fatalny poniedziałek dla chińskich inwestorów. Indeks giełdy w Szanghaju spadł dziś o 8,5 proc. Tym razem jednak już nikt nie ukrywa, że lepiej nie będzie. Mleko się rozlało. Fala spadków ogarnęła najpierw Azję, a kiedy słońce wstało nad Europą, również nasze parkiety zalały się czerwienią.

Tąpnięcie w Azji

Spadki na giełdzie w Szanghaju wywołały falę spadkową w całej Azji. Japoński indeks Nikkei 225 spadł o 4,62 proc. Drugi najważniejszy tokijski indeks Topix stracił jeszcze więcej – 5,86 proc., najwięcej od 2013 roku. Akcje na Tajwanie w trakcie sesji zniżkowały nawet o 7,5 proc., ostatecznie jednak skończyło się spadkiem o 4,84 proc.

Tym razem nie należy już liczyć na to, że to gwałtowna, ale jednak chwilowa korekta. – Na rynkach mamy prawdziwą katastrofę. Wydaje się, że nic nie jest w stanie tego zatrzymać – przyznaje Polskiej Agencji Prasowej Chen Gang, analityk Heqitongyi Asset Management Co. w Szanghaju.

Nader Naeimi, ekonomista AMP Capital Investors Ltd. w Sydney również twierdzi, że będzie jeszcze gorzej.

– Trudno osądzić, czy inwestorzy przesadzili z reakcją, czy rynek jest blisko dna – powiedział PAP Alex Kwok, analityk China Investment Securities w Hongkongu. Nie ma jednak wątpliwości, ze to co się stało to już jest katastrofa, a jeśli nastąpi jakiekolwiek odbicie, będzie jedynie kosmetyczne i nie będzie  miało większego znaczenia. Rynki zmierzają teraz ku otchłani.

To, co dzieje się w Azji natychmiast przełożyło się na nastroje w Europie. Dax – indeks niemieckiej giełdy w poniedziałek w południe tracił 2,8 proc. Brytyjski FTSE 100 i francuski CAC 40 podobnie.

Choć notowania w USA jeszcze się nie rozpoczęły ze względu na różnicę stref czasowych, już teraz widać, że tamtejszego rynku również nie ominie fala wyprzedażowa. Kontrakty na indeks Dow Jones prze południem traciły ponad 2 proc., kontrakty na S&P500 zniżkowały o 1,7 proc.

Gigantyczną przecenę zanotowały surowce. Jak zauważa Financial Times” indeks cen surowców Bloomberg Comodity spadł do poziomów najniższych w tym stuleciu. Azjatycki „czarny poniedziałek” sprowadził notowania amerykańskiej ropy WTI poniżej 40 dol. za baryłkę, czyli najniżej od lutego 2009 roku. Ropa Brent potaniała o 2 proc. do 44,5 dol. za baryłkę, czyli do poziomu z marca 2009 roku.

Traci polska giełda, KGHM i złoty

Fala spadków nie ominęła Polski. W południe WIG20 był przeceniany już o ponad 3 proc. proc, dużo gorzej miały się średniaki – mWIG40 spadał o 3,9, a indeks najmniejszych spółek sWIG80 aż 4,4 proc.

Najmocniej to, co dzieje się w Chinach odczuwa KGHM. Około 12.00 akcje polskiego miedziowego giganta traciły już 7 proc. To dlatego, że KGHM jest jednym z największych producentów miedzi na świecie, a Chiny odpowiadają za 40 proc. jej zużycia.

– W miniony piątek pojawił się wyjątkowo słaby wstępny odczyt indeksu PMI dla przemysłu Chin za sierpień – był on wręcz najniższy od 6 i pół roku. Z kolei dzisiaj rano notowaniom miedzi (i wielu innych surowców) dodatkowo ciąży przecena na tamtejszym rynku akcji, która jest odzwierciedleniem obaw o przyszłość gospodarki Państwa Środka – wyjaśnia Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ w raporcie surowcowym.

Z powodu Chin traci również polska waluta. W nocy na wieść o trzęsieniu w Azji euro gwałtownie się umocniło wobec złotego. Po 12.00 w poniedziałek za euro płacimy już 4,23 zł i zdaniem analityków Banku Pekao, jeśli w najbliższych dniach doniesienia z chińskiej gospodarki nadal będą niepokoić, wkrótce euro dojdzie do poziomu 4,3 zł.

Co się właściwie stało?

Chiński rynek akcji traci od połowy czerwca. W zeszłym tygodniu indeksy chińskiej giełdy spadły o kolejne 11 proc. Na dodatek w piątek pojawiły się fatalne dane z chińskiego przemysłu.

Indeks PMI, który określa koniunkturę w przemyśle miał lekko wzrosnąć, tymczasem jeszcze spadł. W lipcu jego odczyt był na poziomie 47,8 pkt. Analitycy spodziewali się, że w sierpniu wzrośnie do 48,2 pkt., tymczasem PMI spadł jeszcze niżej do poziomu 47,1 proc. To najniższy odczyt od marca 2009 roku.

Należy przypomnieć, że indeks PMI jest niezwykle ważny dla inwestorów. Jeśli jego odczyt jest powyżej 50 pkt. to oznacza, że przemysł się rozwija, natomiast jeśli jest poniżej tej granicy, przemysł kurczy się. Skoro piątkowe dane pokazały, że chiński przemysł kurczy się coraz szybciej, nie należy się dziwić, że inwestorzy spanikowali.

Bezpośrednią przyczyną poniedziałkowego pogromu było jednak to, co wydarzyło się w weekend. A raczej to, co się nie wydarzyło. Inwestorzy liczyli, że po tak słabych danych i spadkach na giełdzie komunistyczne władze ogłoszą jakieś działania, które wesprą rynek akcji. Nic takiego jednak się nie wydarzyło, dlatego rozpoczęła się tak dramatyczna wyprzedaż.

Wszystko zaczęło się 12 czerwca

Po roku hurraoptymistycznych wzrostów, które spowodowały, że wartość akcji na chińskiej giełdzie skoczyła o 150 proc., w końcu przyszedł czas na korektę. Przyszła 12 czerwca. Od tamtej pory do początków lipca indeks Shanghai Composite stracił 25 proc., a z giełdy wyparowały niemal 3 biliony dolarów.

Władze chińskie poczuły się zaniepokojone, dlatego w niedzielę 5 lipca ogłosiły specjalny program ratunkowy. Zamroziły m.in. debiuty nowych spółek na parkiecie (tzw. IPO) i utworzyły fundusz ratunkowy o wartości 19 mld dol., na który zrzucić miało się 21 brokerów, którzy mają skupować akcje o największej kapitalizacji. Kilka dni później sięgnięto po jeszcze bardziej radykalnie środki: wprowadzono sześciomiesięczny zakazał sprzedaży akcji akcjonariuszom kontrolującym spółki i takim, którzy posiadają więcej niż 5 proc. udziałów.

Pakiet ogłoszony przez komunistyczne władze podczas lipcowego weekendu pomógł tylko na chwilę. Kiedy tuż po wynikach greckiego referendum wszystkie europejskie parkiety traciły, chińska giełda na wieść o planie ratowania akcji wystrzeliła o 7 proc. Optymizm był jednak krótkotrwały. Już dwa dni później indeksy w Szanghaju spadały o 7 proc.

„The Telegraph” na początku lipca pisał wprost: Chiny zmierzają do własnej wersji wielkiego krachu, który wydarzył się w USA w 1929 r. Dzisiejszy azjatycki „czarny poniedziałek” przybliża nas do tej wizji. Aż strach przypominać, że w „czarny czwartek” 1929 r., gdy amerykańska giełda runęła, ludzie skakali z rozpaczy z wieżowców. To był moment, który rozpoczął wielki światowy kryzys.

źródło: http://biznes.pl/gielda/wiadomosci/czarny-poniedzialek-w-chinach-eksperci-mamy-prawdziwa-katastrofe/95nmz4

„Nawigatorzy Jutra” – Prawdziwa zmiana ekonomiczna jest możliwa

Jednym z moich założeń jakie postawiłem sobie przy prowadzeniu bloga jest przedstawianie i popularyzowanie nowatorskich idei z różnych dziedzin życia, które mają w sobie potencjał, aby przetransformować naszą rzeczywistość w pozytywnym kierunku, przywracając wszystkim ludziom upragnioną „normalność”, za którą wszyscy tęsknimy. Oprócz przybliżania i naświetlania mechanizmów systemu, które czynią nas niewolnikami, o wiele ważniejsze jest pokazywanie alternatywnych planów, pozwalających się z tego niewolnictwa wydostać. Dotyczy to szczególnie ekonomii, która jest główną globalną machiną zniewalającą populację ziemską.

Zachęcam Was do zapoznania się z czteropunktowym programem ekonomicznym „Nawigatorów Jutra” (http://nawigatorzy-jutra.pl). Program ten ma ogromny potencjał naprawy ekonomicznej naszego kraju. Otwartym umysłom, które widzą absurdy współczesnej ekonomii i chcieliby związać swoją przyszłość z budową nowej pro-ludzkiej ekonomii, proponuję zapoznanie się z programem podyplomowych studiów Warszawskiej Szkoły Zarządzania i Fundacji „Jesteśmy Zmianą” – „Nawigatorzy Jutra” (http://nawigatorzy-jutra.pl/studia-podyplomowe/)

Polecam poniższą rozmowę Izabeli Litwin (Nawigatorzy Jutra) z Pawłem Nogalem (Niezależna Telewizja). Jest tam mowa o czteropunktowym programie ekonomicznym „Nawigatorów Jutra”, który oparty jest na zupełnie nowej, alternatywnej myśli ekonomicznej, zawierającej wiele nowatorskich opracowań i pomysłów ekonomicznych. Obaj rozmówcy w prosty sposób uświadamiają jak ważne jest uświadomienie i przekonanie społeczeństwa do nowych opracowań i pomysłów. Zwracają także uwagę na to, że każdy Polak powinien najpierw zrozumieć zasady obecnej ekonomii – to jak pieniądz powstaje. Równie ważna rzeczą, o której jest mowa (wręcz fundamentalną) jest zrozumienie, że obecny system nie nadaje się do naprawy. Obok upadającej pod własnym ciężarem ekonomii, powinno się budować nową równoległą rzeczywistość ekonomiczną.

 

Uważam, że bardzo ważne jest rozpowszechniania wśród obywateli tego typu inicjatywy i informacji. Fajnie jakby jak największa ilość Polaków dowiedziała się o tym. Warto to promować z jednego głównego powodu. W rozmowach z ludźmi zauważyłem, że panują powszechne, betonowe przekonania, że ze współczesną ekonomią nie da się nic zrobić, że jesteśmy po prostu skazani na dyktaturę banków. Uwielbiam słuchać argumentów typu: „Banki były, są i będą, co zwykły człowiek może zrobić…” 🙂 Jeżeli spojrzymy na tego typu przekonania z perspektywy wpływu świadomości na rzeczywistość, łatwo zauważymy, że takimi przekonaniami sami zamykamy się na możliwość pojawienia się szansy na jakąkolwiek zmianę. Dlatego niezmiernie ważne jest aby w kolektywnej, zbiorowej ludzkiej świadomości – w polu morfogenetycznym ludzkości, zainstalowane zostały informacje, pokazujące, że istnieją inne modele ekonomiczne oraz, że nie musi być tak jak jest. To my ludzie musimy najpierw w swoich sercach i umysłach otworzyć się na zmianę. Uświadomienie sobie, że ekonomia wcale nie musi wysysać energii życiowej z ludzi, a może stać się narzędziem umożliwiającym godne życie każdemu, narzędziem kreującym rozwój jest pierwszym krokiem, który otworzy możliwość pojawienia się takiej idei w rzeczywistości.

 

Moja historia

Po okresie urlopowania oraz po słodkim cieszeniu się z nic nie robienia, a także po ogólnym delektowaniu się „byciem”, pora wrócić do regularnego pisania 😉

—————————————————————————————-

88058_drogi_promienie_slonca

Postanowiłem, że przed napisaniem trzeciej części wpisu o podnoszących się wibracjach Planety, opublikuję bardziej osobistego posta, w którym dowiecie się trochę więcej o mnie. W życiu codziennym raczej niewiele sam z siebie mówię na mój temat – zwyczajnie nie czuję takiej potrzeby. Bardzo za to lubię udzielać odpowiedzi na pytania dotyczące mnie. Udzielanie odpowiedzi sprawia mi dużą frajdę i jest mi miło, że kogoś to interesuje. Jak zapewne zauważyliście, do tej pory nie pisałem za wiele o moim życiu. Koncentrowałem się raczej na tematach, które mnie interesują oraz które moim zdaniem powinno się promować. Uznałem, że warto trochę to zmodyfikować – dać się poznać od strony prywatnej. Myślę, że jestem też to winien Wam. Wydaje mi się, że gdy cała wiedza czytelnika o autorze ogranicza się jedynie do tego, że jest on kimś tam żyjącym gdzieś tam, to w dość dużym stopniu przeszkadza to i utrudnia czysty odbiór tego co autor ma do przekazania. Dopiero w momencie gdy czytelnik wie jaka historia życiowa stoi za autorem, jakie doświadczenia wywarły na niego wpływ oraz jak się zmieniał na przestrzeni lat – wtedy poziom zrozumienia tego co pisze jest na pewno o wiele głębszy. Tak więc co jakiś czas będę starał się napisać o tym co się dzieje w moim życiu, coś o swoim planach, przemyśleniach oraz o tym co czuję. Formuła blogu pozostanie raczej niezmieniona, jedynie raz na kiedyś wrzucę info co tam u mnie. Na pewno nie ulegnę modzie blogowej, zaczynając was zasypywać zdjęciami mojego obiadu, dzielić się swoimi najnowszymi przemyśleniami powstałymi w czasie porannej wizyty w toalecie czy prosić o radę w dopasowaniu koloru koszulki do jeansów 🙂

DZIECIŃSTWO I MŁODOŚĆ

Nazywam się Kamil Mieżeń. Przyszedłem na ten świat 13 grudnia 1987. Pochodzę z pięknej wioski – Rzeczyca, położonej w pobliżu miasta Świebodzin (woj. lubuskie). Moja mama Ela swoje życie zawodowe związała ze Szpitalem w Świebodzinie, gdzie pracowała w dziale kadr i logistyki. Tata Bogdan przez całe życie podejmował się różnych prac fizycznych. Mam jednego, starszego o dwa lata brata – Sebastiana. Żyliśmy na typowym dla przeciętnej polskiej rodziny poziomie ekonomicznym, czyli od wypłaty do wypłaty. Moja wioska jest otoczona polami i lasami, dzięki czemu od dziecka miałem możliwość bycia blisko natury. Dopiero niedawno – zastanawiając się nad różnicami pomiędzy dorastaniem na wiosce a w ciasnych betonowych miejskich kamienicach – zdałem sobie sprawę jaki dany był mi przywilej. W dodatku bezpośrednio za moim domem zaczynały się rozciągać pola i lasy, co zapewniło mi poczucie wielkiej swobody przestrzennej. Pamiętam siebie jako spokojne dziecko, które w większym towarzystwie było raczej ciche, a dopiero wśród najlepszych kolegów się otwierało. Pierwszą rzeczą, która mnie zainteresowała na tym świecie było rolnictwo. Mieliśmy z bratem swoje małe poletka na sadku, wyczekując zawsze nadejścia okresu żniw. Jedną z ważnych dat, które ukształtowały moje życie był 15 styczeń 1997 – zobaczyłem wtedy pierwszą w swoim życiu transmisje meczu piłkarskiego. Było to spotkanie o Superpuchar Europy pomiędzy Juventusem a Paris Saint-Germain. Od razu zakochałem się w tej pięknej dyscyplinie sportu, a moja miłość do Juventusu trwa do dzisiaj. Od tamtego momentu piłka nożna wypełniła moje życie. Po szkole graliśmy w nią non-stop z kolegami. Prenumerata tygodnika „Piłka Nożna” zaszczepiła we chęć do czytania. Pokój w plakatach. Granie na komputerze w piłkę. Głowę miałem wypełnioną statystykami, daty urodzenia piłkarzy, przebieg ich kariery itd. Zaczynałem grać w piłkę jako pomocnik. Później uświadomiłem sobie, że każda pozycja na boisku jest fajna i wymaga innych umiejętności. Jako młody nastolatek zacząłem grać w juniorach naszego wiejskiego klubu „Zryw Rzeczyca”. Wtedy wpadłem na pomysł, że pozycja bramkarza to całkiem inny świat i, że muszę na niej się sprawdzić. Spodobało mi się to od razu i przekwalifikowałem się już na stałe na bramkarza. Bronienie bramki szło mi naprawdę nieźle. Wtedy też po raz pierwszy w większej skali (całkowicie nieświadomie) wykorzystałem nasz ludzki dar – moc twórczą myśli – rozgrywając w swojej wyobraźni setki meczów, w których jako bramkarz Juventusu Turyn popisywałem się wspaniałymi interwencjami. Oczywiście rzeczywistość zawsze musi stworzyć możliwość, aby to co kreujemy w wyobraźni mogło pojawić się na planie fizycznym (Zdumiewające jest dla mnie dostrzeganie dzisiaj, z obecnego poziomu świadomości, związku i zależności między myślami a doświadczeniami życiowymi na przestrzeni całego życia). I tak o to pod koniec gimnazjum, prezes naszej wiejskiej drużyny spytał się mnie czy nie chciałbym pojechać na treningi do Zielonogórskiej szkółki piłkarskiej. Okazało się, że zwolniło się tam miejsce dla jednego bramkarza w moim roczniku, a nasz prezes znał się z kierownikiem tamtej drużyny i mu wspomniał o mnie. Oczywiście się zgodziłem, pojechałem i chyba wywarłem na tyle dobre wrażenie, że zgodzili się, abym dołączył do nich od nowego roku szkolnego. W ten sposób z małej Rzeczycy trafiłem do wojewódzkiej szkółki piłkarskiej w Zielonej Górze, która jest dobrą trampoliną dla chłopaków marzących o karierze. Otworzył się nowy etapu w życiu. Wprowadziłem się do internatu w Zielonej Górze, aby na miejscu rozpocząć naukę w Liceum oraz treningi.

DOJRZEWANIE POZA DOMEM

Trzyletni okres Liceum zleciał mi bardzo szybko, mój każdy dzień w tygodniu składał się z zajęć w szkoli i treningu. W weekendy graliśmy mecze. Z czasem zaczął mi spadać zapał do trenowania, ponieważ uświadomiłem sobie, że droga do Juventusu nie jest wcale taka prosta 🙂 Żyłem dosyć beztrosko, pod koniec Liceum nie przywiązywałem większej uwagi do wyboru przyszłej uczelni oraz do samego egzaminu maturalnego. Wahałem się między Akademią Wychowania Fizycznego a Politechniką Wrocławską (mój brat już tam studiował drugi rok). Wybrałem Politechnikę ponieważ bardzo lubiłem matematykę, a także wdrukowane we mnie systemowe postrzeganie życia nakazało mi wierzyć, że po tej uczelni czeka na mnie lepsza praca itd.

W ten sposób podobnie jak w przypadku większości studentów w naszym kraju, znalazłem się na kierunku, który mnie zupełnie nie interesuje, ale daje za to dobre „perspektywy” na życie. Rozpocząłem studia na Wydziale Elektroniki Mikrosystemów i Fotoniki we Wrocławiu. Pierwszy rok (studiowałem starym pięcioletnim systemem) minął mi nawet fajnie, głównie z racji tego, że było to nowe doświadczenie życiowe. Byłem zafascynowany miastem oraz imprezową stroną  życia studenckiego. W wolnym czasie sporo graliśmy z kolegami w piłkę. W wakacje pojechałem do Anglii (zbieranie owoców), żeby dorobić trochę pieniędzy na studia. Na drugim roku zaczynałem powoli się męczyć tym, że muszę się uczyć czegoś co mnie w ogóle nie fascynuje. Zacząłem dostrzegać bezsens uczenia się czegoś tylko po to aby zdać egzamin i zapomnieć. Dokończyłem drugi rok i znów wyjechałem do Anglii na „wakacje”.

WYBUDZANIE Z „MATRIXA”

Przełomowy dla mnie okazał się piąty semestr. Pewnego zimowego wieczoru ucząc się na zajęcia zaczęło do mnie naprawdę docierać jak jestem zniewolony przez schematy życiowe, które z góry są nam zarzucane przez system. Oczami wyobraźni zobaczyłem swoją najbliższą przyszłość: Odbieram na Uczelni dyplom, wszyscy znajomi mi gratulują, a ja rozpoczynam pracę w jakiejś firmie, robiąc coś czego nawet nie lubię. Dotarła do mnie wtedy iluzoryczność takiego modelu życia. Pięć lat męczenia się na Politechnice miało sprawić, że mam się poczuć się dumny i wyjątkowy, bo ktoś przed moim imieniem nada mi magiczne literki „mgr-inż”. W głębi siebie wiedziałem, że nie po to się urodziłem. Rozniecił się wtedy mój bunt do tego świata. Bolało mnie to, że ogrom ludzi podąża przez życie szlakiem z góry wyznaczonym przez innych, tylko po to aby zapewnić sobie komfortową egzystencję. W jednym momencie dyplom ukończenia studiów stał się dla mnie symbolem mojego zniewolenia. Miałem przed oczami widok siebie, który trzyma taki dyplom. Zamienił się on w kajdanki, które mi związują mi ręce. Postanowiłem więc, że już się nie pokażę więcej na Uczelni 🙂 Był to ciężki czas dla mnie, bo nie wiedziałem tak naprawdę co z sobą zrobić. Mając mnóstwo wolnego czasu zacząłem się interesować tematami, które teraz poruszam na blogu. Wcześniej kompletnie nie zdawałem sobie sprawy z tego wszystkiego o czym piszę na swoim blogu.  Mój światopogląd nie odróżniał się od światopoglądu przeciętnego studenta. Moje wcześniejsze życie orbitowało wokół piłki, dziewczyn oraz studiów. Przełomowym momentem w moim życiu okazała się lektura książki „Rozmowy z Bogiem” Neila Donalda Walscha.

20f7765fd92ff5cdfab8ef0f363a3482To tak jakby ktoś przestawił zwrotnicę na torach mojego życia. Od tego momentu zacząłem się interesować innym wymiarem życia – duchowym. Duchowość rozumiem jako zastanawianiem się nad odpowiedziami na postawione sobie proste pytania: Kim jestem ? Skąd pochodzę? Dokąd zmierzam? Po co tu jestem? Jaka jest moja relacja z Bogiem? Każde z tych pytań otworzyło drzwi do dalszych poszukiwań. W międzyczasie zacząłem też interesować się tym co się dzieje na świecie. Najpierw nastał spory szok gdy dowiedziałem się o mechanizmach kontroli na naszej Planecie. W tamtym okresie byłem naprawdę pochłonięty czytaniem. Postanowiłem wyjechać do Anglii na kilka miesięcy. Do południa pracowałem, a resztę dnia spędzałem na czytaniu. Trawiłem po kolei różne nowe tematy. Prowadziłem swoje własne badania. Nie mogłem się nadziwić, że tyle jest rzeczy, o których ja sobie wcześniej sprawy nie zdawałem. W głębi duszy wiedziałem jednak, że ja to wszystko już wiem, tylko sobie to teraz przypominam. Odkryłem na nowo w ten sposób wiele szalenie ciekawych tematów. Reinkarnacja, obecność istot pozaziemskich, zatajone wydarzenia ze starożytności, moc bycia w teraźniejszości, moc twórcza myśli itd.

 

Następnie wróciłem do Wrocławia, starając się jakoś urządzić tam swoje życie. Zastanawiałem się jeszcze trochę nad powrotem na Uczelnie, lecz w końcu zdałem sobie na dobre sprawę z tego, że mija się to już z celem. Czułem, że muszę rozwijać się w kierunku moich zainteresowań. Po jakimś czasie zgłosiłem się jako wolontariusz do „Niezależnej Telewizji”. Przychodziłem tam w czwartki, aby pomóc przy realizacji nagrań. Dzięki temu miałem okazję poznać Janusza Zagórskiego oraz Wojtka Drewniaka. Serdecznie ich pozdrawiam 🙂 Jednocześnie musiałem coraz poważniej zastanawiać się nad swoją przyszłością, ponieważ z ekonomicznego punktu widzenia życie w Polsce zaczynało mnie coraz mocniej męczyć. Było we mnie wiele niepokoju, ponieważ nie wiedziałem co mogę robić w życiu oraz za co mogę się utrzymać. Doszła do tego jeszcze choroba mojego Taty. Tamten czas był zdecydowanie najtrudniejszym okresem w moim życiu. Teraz po latach widzę jak moje cierpienie (może to za duże słowo) było moim największym stymulantem i impulsem w rozwoju. Postanowiłem znów pojechać popracować do Anglii oraz zadecydować tam nad swoją przyszłością.

Po pewnym czasie pobytu w UK nie miałem już żadnych wątpliwości, że chcę zostać tutaj na dłużej. W chwilach wolnych od pracy cały czas rozwijałem swoje zainteresowania – szczególnie fascynowała mnie moc twórcza umysłu. Zacząłem afirmować i projektować swoje życie w wymarzonym dla siebie kierunku, gdzie będzie mi towarzyszyło poczucie stabilizacji na każdym poziomie oraz samospełnienia. W międzyczasie miałem wiele fantastycznych doświadczeń, które diametralnie ugruntowały mnie w przekonaniu o wzajemnym połączeniu energetycznym wszystkiego ze wszystkim oraz o potencjale kreowania rzeczywistości, który drzemie w nas – istotach duchowych w ludzkim ciele. Być może kiedyś opiszę niektóre z tych doświadczeń – mówiąc  w skrócie, mam na myśli m.in niesamowite przypadki synchroniczności, które przez pewien okres towarzyszyły mi z tak dużą częstotliwością, że już nie miałem żadnych wątpliwości, że rzeczywistość jest czymś o wiele bardziej szerszym i złożonym niż nam się może wydawać.

Jakiś czas po tym mój wewnętrzny głos zaczął mi podpowiadać, abym podzielił się publiczne wszystkim tym co wiem. W ten sposób narodził się pomysł z blogiem. Dosyć długo zabierałem się do wystartowania, lecz jak widać w końcu mi się to udało:) Zacząłem też na własnym przykładzie zauważać jak zmiana sposobu myślenia – patrzenia na samego siebie oraz życie, wpływa na zmianę sytuacji życiowej. Wszystko zaczęło się układać po mojej myśli. Przede wszystkim poznałem swoją dziewczynę Karolinę – moją bratnią duszę, z którą jesteśmy już razem rok czasu.

IMG_20150810_214637

My 🙂

Jest ona najwspanialszym dowodem na potęgę afirmacji 🙂 Wspiera mnie na każdym kroku oraz ma te same zainteresowania co ja 🙂 W międzyczasie przeprowadziłem się do Nottingham. Obecnie mieszkamy tam razem i krok po kroku układamy nasze wspólne życie.

 MOJA WEWNĘTRZNA TOŻSAMOŚĆ

Patrząc z perspektywy ostatnich lat, wielu moich bliskich pytało mnie: Czy żałuję tego, że przerwałem edukację na studiach? Dopiero po jakimś czasie jasno dostrzegłem dar, który skrywał się dla w mnie w tym, że zrobiłem tak a nie inaczej. Dzięki temu odkryłem kim naprawdę jestem. Być może gdybym kontynuował edukację miałbym teraz świetną (z perspektywy matriksu) pracę itd. Byłbym jednak więźniem swojej złotej klatki, ponieważ żyjąc takim prostym i wygodnym życiem, prawdopodobnie nigdy nie otrzymałbym impulsu, który skierowałby mnie na duchowe poszukiwania i otworzył na ocean nowych zainteresowań. Zapewne po dzień dzisiejszy chodziłbym jak zahipnotyzowany, ślepo wierząc w to, że urodziłem się po to aby dążyć do jak najwyższego statusu społecznego i urządzenia sobie jak najwygodniejszego życia. Dzisiaj wiem już na pewno, że miało być i jest tak jak ma być. Dzisiaj już wiem, że jestem w tym miejscu, w którym mam być i dążę tam, gdzie mam dążyć. Dzisiaj jestem już pewien tego, że świadomość jest największym moim sukcesem. Wiem też, że jako ludzie jesteśmy o wiele bardziej potężniejsi niż sobie to wyobrażamy. Wiem, że każdy z nas jest genialną świadomością, która wykracza daleko poza własne ciało oraz która ma moc zmieniania świata. Wiem też, że nie przez przypadek urodziliśmy się w tych wyjątkowych czasach. Jestem absolutnie przekonany, że za kilkadziesiąt lat podręczniki historii będą definiować obecny okres jako najważniejszy, najbardziej przełomowy punkt zwrotny w historii ludzkości na tej Planecie. Okres, który będzie uznawany za nowy początek, ponowne narodziny ludzkości – złoty renesans. Dlatego uważam, że spędzenie w tych pięknych czasach życia opartego na konsumpcji i materializmie jest niebywałym marnotrawstwem daru, którym jest po prostu możliwość bycia i uczestniczenia w tym wszystkim. Rzecz niesamowicie smutna. Dzisiaj, gdy udało mi się odkryć swoją prawdziwą wewnętrzną tożsamość, wiem, że życiu należy się wdzięczność za dar bycia na Planecie w tym czasie. Wiem też, że powinienem się życiu odwdzięczyć i dać od siebie wszystko co najlepsze, aby w jakimś stopniu wpłynąć na przemianę tego świata. Osobiście dla mnie, jedną z najbardziej wartościowych rzeczy, które mogę zrobić w swoim życiu, jest poparta działaniem szczera chęć i intencja, aby popchnąć ten świat do przodu – przyczynić się do przebudzenia globalnej świadomości. Wokół tego tematu powinny jak najczęściej orbitować moje myśli. Chciałbym kiedyś – gdy już będę starcem, usiąść wygodnie w fotelu i na wspomnienia o tych niezwykłych czasach, uśmiechnąć się do siebie samego, ze świadomością tego, że dołożyłem do tego swoją cegiełkę, zamiast bycia zapętlonym na punkcie przyziemnych, materialnych rzeczy niczym chomik w kołowrotku.

earth-eye

Eckhart Tolle – Podróż w głąb teraz

„Niesamowitą rzeczą jest moment obecny, zazwyczaj pomijaną.(…) Najbardziej niesamowita rzecz w Twoim życiu, dla większości ludzi w normalnym stanie świadomości – normalnym, czyli w stanie szaleństwa – w normalnym stanie świadomości, chwila obecna jest zazwyczaj pomijana. Notorycznie, nieświadomie. Ludzie zostali uwarunkowani, aby nie zauważać, najważniejszej rzeczy jaka kiedykolwiek jest, ponieważ Twoje całe życie składa się z chwili obecnej. Nigdy nie było niczym innym. Wszystko się dzieje  w tym momencie.”

 

Interpretacja filmu „Matrix”

Ciekawa interpretacja filmu „Matrix”, sporządzona przez Alexa Berdowicza (www.porozmawiajmy.tv).  Nakręcony film w 1999r zdecydowanie wywarł duży wpływ na ludzką kolektywną podświadomość. Za pomocą symboli przemycono w nim wiele prawdy na temat tego jak urządzony jest nasz świat oraz jaką pełnimy (a także możemy pełnić w przyszłości) w nim rolę.

Cytaty z filmu:

Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono ci przed oczami, by przesłonić prawdę.

-Jaką prawdę?

– Że jesteś niewolnikiem. Jak wszyscy inni, urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Niestety, nie da się wytłumaczyć, czym jest Matrix. Sam musisz się przekonać”

„Wiem, że tam jesteście. Czuję was. Wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie powiem wam, jak to się skończy. Ale powiem wam, jak się zacznie. Odłożę słuchawkę i pokażę ludziom to, co przed nimi ukrywaliście. Świat bez was. Świat nie kontrolowany, bez granic i nakazów. Świat, w którym wszystko jest możliwe. Co się stanie potem, to już zależy od was.”