Aktualizacja działu „O mnie”.

Reklamy

U progu zmian

FMU256.reg_contents.atmosphere-578-80           Świat się zmienia na lepsze. Odważne stwierdzenie, prawda? Obserwując to co się dzieje wokół nas można śmiało uznać, że ta myśl jest szalona. Przecież nie ma żadnego sektora życia społecznego, który jest stabilny albo rozwojowy. Gdziekolwiek się nie popatrzymy to widzimy przykłady załamywania się naszej cywilizacji. Bliższe prawdy wydaje się być zdanie, że świat zwariował. Owszem zwariował, ale w tym wariactwie zmierza ku naprawie. Naprawdę nasza przyszłość jest w jasnych kolorach. Nie mówię tak, bo jestem optymistą i marzycielem, który życzyłby sobie tego. Mówię tak, bo wiem, że tak się stanie. Skąd mam tego pewność? Zwyczajnie mam świadomość procesu, któremu podlega teraz ludzkość wraz z Planetą. Poza tym to przekonanie jest jakby zakodowane we mnie. Tak jakby każda komórka mojego ciała wiedziała o tym. Trudno jest to opisać słowami. Jeżeli ktoś jest zdania, że nasz świat zwariował i jest na drodze do autodestrukcji, myśli tak jedynie ponieważ widzi tylko fragment tego procesu. Właśnie głównym moim założeniem jest przybliżenie i opisanie tego procesu, który jest naturalną koleją rzeczy na drodze ewolucji cywilizacji i samego człowieka. Chociaż bardziej niż ewolucja pasuje tutaj słowo transformacja, ponieważ ewolucja jest powolna, często można dostrzec jej postępowanie dopiero na przestrzeni dekad bądź wieków. To z czym mamy obecnie do czynienia, na tle tego jak długo już istniejemy jako ludzkość, wydaje się dziać w mgnieniu oka. Skoro transformacja i zmiana to z czego na co ma się ona dokonać? Zanim zacznę pisać o samej zmianie oraz o rzeczywistości jaką zastaniemy po niej, wypadałoby się przyjrzeć temu co mamy obecnie. Mam na myśli to jak teraz funkcjonuje świat oraz w jakiej kondycji jest człowiek. Ten wpis poświęcę dziedzinom życia publicznego. W tym tygodniu opiszę też jak zatracony jest współczesny człowiek, który odszedł od postrzegania sercem na rzecz patrzenia poprzez rozum i intelekt. Teraz zapraszam Cię na szybki przegląd najważniejszych sektorów życia. Każdy z podpunktów w przyszłości doczeka się osobnego i rozwiniętego wpisu.

Ekonomia:
To co nazywamy ekonomią dawno odeszło od swojej funkcji, którą powinno pełnić. Coś co w swojej definicji miało służyć człowiekowi, stało się narzędziem do jego kontroli. Tak naprawdę jest ona już w stanie agonii, która jest tylko sztucznie podtrzymywana. Szczególnie dotyczy to świata zachodniego, czyli Europy i Stanów Zjednoczonych, chociaż także Chin, które są coraz częściej przedstawiane w roli nowego gospodarczego lidera, też załamują się pod tym względem. Jest to największy kryzys ekonomiczny (swoją drogą wywołany sztucznie, w konkretnym celu) od roku 1929. Nie można tak naprawdę obecnego kryzysu z tamtym porównywać, ponieważ obecna ekonomia, wykorzystująca możliwości Internetu jest przede wszystkim wirtualna, zglobalizowana i scentralizowana. Sprawia to, że skutki przyszłego kolapsu który, czy chcemy tego czy nie nas czeka, będą o wiele potężniejsze i trudne do przewidzenia.
Nasza matczyna Unia, zwana Europejską, serwuje nam od jakiegoś czasu szopkę pod tytułem pomoc krajom zagrożonym bankructwem. Przypadek Grecji, a także państw, które czeka podobny scenariusz (Hiszpania, Włochy, czy w dalszej kolejności Polska), pokazuje jak Unia jest dysfunkcyjna. Ostatni przykład znajdującej się na skraju niewypłacalności Ukrainy, mimo, że nie jest ona członkiem UE, myślę, że dał Wam wiele do myślenia. W październiku żyliśmy tym czy Amerykanie się ze sobą dogadają i podniosą limit zadłużenia pozwalający uniknąć niewypłacalności i bankructwa. Jeśli się weźmie pod uwagę, że większość operacji handlowych na świecie jest przeprowadzana w dolarze to konsekwencje upadku dolara odczuje cały świat. Jednak póki co udało osiągnąć się porozumienie i limit został kolejny raz podniesiony. Niektórzy się zastanawiają czy nie lepiej znieść ten limit, bo i tak jest od ciągle podnoszony. Poza tym od roku 2009 trwa tam dodrukowywanie pieniędzy na niespotykaną wcześniej skalę. Widzimy jak poprzez dodruk i podwyższany limit długu trwa gaszenie pożaru, przedłużanie agonii. Ale jak długo to może trwać?
Justion Bohan

Gospodarka:
Następstwem załamania finansowego z 2008 jest opłakana sytuacja gospodarcza czołowych państw, które muszą stosować różnego rodzaju cięcia aby jakoś funkcjonować. O mniejszych państwach jak Polska to nawet nie wspominam bo każdy wie jak jest. Kryzys gospodarczy objawia się m.in stale rosnącymi dysproporcjami między zarobkami a cenami, a także ubywającymi miejscami pracy i wzrastającym poziomem bezrobocia. W ostatnich latach odnotowuje się też rekordową ilość upadków firm. Dodać do tego należy problemy z opieką zdrowotną (główna bolączka USA), z ubezpieczeniami oraz funduszami emerytalnymi. Jeżeli ktoś twierdzi, że tylko Polacy mają te problemy, a kraje zachodnie są krainą miodem i mlekiem płynącą to niech porozmawia sobie z Anglikiem, Amerykaninem czy Niemcem. Ja to zrobiłem, a także śledzę protesty, które również mają miejsce w tych krajach.

Polityka:
Tutaj głębszy komentarz jest zbędny, bo zwyczajnie szkoda na niego czasu. Myślę, że afery jakie miały miejsce w ostatnich latach w światowej polityce pokazują wyraźnie skalę zakłamania i korupcji. Dodać mogę tylko to, że jeżeli ktoś myśli, że prezydenci czy premierzy posiadają jakąś realną władze, a głowy najpotężniejszych państw dyktują kierunek w którym podąża świat, to nie wie w jakiej żyje ignorancji. Ludzie Ci są zwykłymi marionetkami, a prawdziwą władze ma grupa osób, która zza kurtyny wykorzystuje politykę jako jedno z narzędzi do sterowania społeczeństwa. Tych osób raczej nie zobaczymy w telewizji.  Ja osobiście nie lubię rozmawiać o polityce, bo zdaje sobie sprawę z tego jaki poziom świadomości mają jej reprezentanci. Dopóki nie nastąpi w nas zmiana w postrzeganiu rzeczywistości i drugiego człowieka to nie ma szans aby ludzkość dała światu prawych przywódców. Poczynania tych obecnych kierowane są ego i własnym interesem, tak jak w przypadku nas samych. Oczywiście mogą zdarzyć się pojedyncze wyjątki, jak przykład Mahatmy Gandhiego, który wyprzedzał swoją epokę. Tak dla ciekawości Mahatma z indyjskiego oznacza mądrą duszę.

Religia:
Zdaje sobie sprawę, że wchodzę na grząski grunt, ale nie da się przykryć faktu, że kościół zmaga się z najgłębszym w historii kryzysem. Ci co śledzą dokładnie sytuacje w Watykanie, wiedzę o walce rożnych stronnictw wewnątrz kurii, która m.in były powodem abdykacji Benedykta XVI (pierwsza abdykacja papieża od 700 lat). Duży wpływ na obecną sytuację miała afera z byłym papieskim kamerdynerem Paolo Gabriele, który tajnie wynosił poufne dane z Watykanu. Na początku roku 2012 w wywiadzie dla włoskiej telewizji odważył się on nazwać Watykan, królestwem hipokryzji, wypowiadając się miedzy innymi krytycznie o pracy banku watykańskiego. Z resztą nowy Papież Franciszek zdążył już powołać niezależną komisję z zewnątrz, która zbada pracę banku. Mając to na uwadze oraz widząc we Franciszku rewolucjonistę można się spodziewać, że najbardziej szokujące informacje dopiero wypłyną. Poza tym mocno podupadło zaufanie samych wiernych, a myślenie ściśle dogmatyczne zdaje się, że zwyczajnie już spełniło swoją rolę i wypaliło się. Kościoły pustoszeją, czego nie ukrywają nawet polscy Arcybiskupi.
Wypada wspomnieć oczywiście o wojnach religijnych prowadzonych w wielu miejscach na świecie, a także zagrożeniom dla Europy ze strony Islamu. Wojna w imię idei Boga, idei, która powinna ludzi jednoczyć pokazuje tylko skalę obłędu w jaki popadł ludzki umysł.

Konsekwencją totalnego załamania się powyższych sektorów będzie załamanie społeczne i właśnie ono powinno być największym katalizatorem zmian. Właściwie już ono ma miejsce od wybuchu zamieszek w Bengazi i afrykańskiej wiosny ludów, ale trudno to porównywać z sytuacją gdyby okazało się, że USA i UE stają się niewypłacalne, a tak się też stanie. Wyobrażaliście sobie kiedyś co stałoby się gdyby były problemy z dostawą żywności do sklepów, problemy z dostawami prądu, z telekomunikacją, zawyżone ceny paliwa itd? Użyjcie swojej wyobraźni i przeprowadźcie w głowie symulacje życia w takim świecie chociaż przez dwa tygodnie. Ludzie już mają zwyczajnie dosyć życia w warunkach jakich muszą i nie ma co się temu dziwić. Śledzę światowe protesty dokładnie od zimy 2011 i jestem pod wrażeniem tego jak w wielu miejscach na Planecie się one odbywają. Nasze media mało o tym mówią, ale skala protestów jest naprawdę porażająca. Nie wiem czy wiecie co w obecnej chwili się dzieje np. w Wenezueli? Polecam się temu przyjrzeć. Po raz pierwszy w historii naszej cywilizacji mamy do czynienia z sytuacją gdzie równocześnie odbywają się protesty na wszystkich kontynentach. Jest to bezprecedensowe. Nie wiem tylko co z pingwinami na Antarktydzie. Jak macie jakieś info to piszcie w komentarzach:). W przeszłości demonstracje odbywały się jedynie lokalnie. Gdy upadał komunizm protestowała Europa środkowo-wschodnia. W Ameryce wrzało gdy Afroamerykanie walczyli o swoje prawa w czasach M.L. Kinga, itd. Ogólnoświatowy zasięg demonstracji pokazuje tylko, że mamy do czynienia z procesem o skali globalnej.
Optymizmem napawa to, że widać już początki następnego etapu w przebudzaniu się świadomości ludzkiej. Zarówno podczas ostatnich walk na Ukrainie oraz zeszłorocznych manifestacji w Bułgarii można było zauważyć jak oddziały policji czy innych jednostek odpowiedzialnych za pacyfikowanie demonstrantów zmieniły swoją postawę, przechodząc na stronę wzburzonego tłumu. Ludzie Ci też przecież mają swoje rodziny i znajomych, którzy zmagają się z uciskiem w ich kraju. Jestem zdania, że wraz z dostaniem się do szerokiej opinii publicznej informacji o tym jaka jest skala kontrolowania i wyzyskiwania społeczeństwa ( Przypadek E. Snowdena dał temu początek), obrazek maszerujących policjantów i wojskowych wraz z ludem będzie na porządku dziennym w każdej części globu. Wtedy będziemy blisko momentu gdzie zostanie osiągnięta masa krytyczna budzącej się ludzkiej świadomości, a następstwem tego będzie już efekt domina.

chile edukacja

Protesty studentów w Chile

USA

Ruch „Okupuj Wall Street” w USA

bangladesz

Demonstracje pracowników fabryk w Bangladeszu

australia

Demonstracje przeciwko polityce ekologicznej w Australii

turkey-bulgaria-brasil-egypt

Mam nadzieję, że udało mi się w skrócie pokazać zakręt przed którym stoi nasza cywilizacja. Cywilizacja, która w swym obecnym kształcie zmierza do przepaści. Nie tyle co nie jest zdolna do rozwoju, ale nie może już dłużej pozostać w obecnej formie. Nie wspomniałem o wielu innych rzeczach, które na to wskazują, jak chociażby zagrożenia ekologiczne. Rozumiem doskonale osoby, które boją się o to jak będzie jutro i są zdania, że wszystko to zmierza w złym kierunku. Jakie inne wrażenie można odnieść, gdy zaglądając do gazety lub oglądając telewizje widzimy otaczające nas szaleństwo i ludzką bezradność?  Jak wspomniałem na samym początku to co ma miejsce na naszej Planecie jest czymś o wiele bardziej złożonym, rozłożonym w czasie. Czymś na co wpływ wywierają siły i energie, których współczesna nauka jeszcze nie rozumie. Tak naprawdę ludzkość wiedziała o tym, że ten przełomowy moment nadejdzie już od tysięcy lat, ponieważ niemal wszystkie starożytne kultury przepowiedziały to. Posiadały one ogromną wiedzę o budowie i funkcjonowaniu rzeczywistości, a także rozumiały pewne procesy, cykle oraz prawa rządzące wszechświatem. Zdumiewające jest to jak podobny był ich przekaz, mimo, że dzieliły ich tysiące kilometrów a także spore przedziały czasu. Mam już przygotowany tekst o tym co dokładnie mówiła każda z tych kultur.
Transformacji podlega cała Ziemia. Podwyższa ona swoją częstotliwość, przestawia się na wyższą wibrację. Będę zamieszczał w dziale „Świat energii” wpisy na czym to dokładnie polega, temat ten wymaga bardzo obszernego wprowadzenia. Przeskok wibracyjny dotyczy wszystkich istoty żywych zamieszkujących Planetę, oczywiście nie wyłączając nas. To właśnie człowiek ma być tym, który będzie odpowiedzialny za naprawę świata. Świat się nie zmieni, dopóki my się nie zmienimy. Doświadczamy zmian zarówno na poziomie fizycznym, psychicznym  oraz duchowym, a sytuacje i lekcje życiowe, które przerabiamy obecnie są po to aby wymusić na nas pewne przewartościowania. Tematyka przemian jakie się dokonują wewnątrz nas jest moim „konikiem” i będę do niej często nawiązywał, umieszczając posty w działach „Świadomość i umysł” oraz „Medycyna”. Osobiście uważam, że przyjrzenie się naszemu wnętrzu jest obecnie najważniejszą rzeczą jaką powinniśmy wykonać.

Zbliżając się ku końcowi chciałbym posłużyć się jedną analogią, która fajnie pokazuje, że nie mając wiedzy na temat tego czym jest obecna transformacja ludzkiej świadomości, można odnieść złudne wrażenie, że nasza przyszłość jest ponura. Pomyśl o tym jaką drogę musi przejść motyl, zanim tym motylem zostanie.
Widząc cały ten syf, który stał się udziałem człowieka warto pamiętać, że widok przeobrażającej się gąsienicy przed transformacją w motyla też nie jest przyjemny dla oka. Gąsienica zostawia wszystko co już jej nie będzie służyć, aby stać się bardziej rozwiniętym, wielowymiarowym organizmem. Gdy gąsienica przechodzi w stadium poczwarki rozrywając swoją zewnętrzną powłokę i pozbywając się nóg i kapsuły głowy może się wydawać, że jest na drodze autodestrukcji, lecz po jednym do dwóch tygodni pojawia się złożony, uskrzydlony motyl. Podobnie rzecz ma się z człowiekiem. Wydaje się, że zmierzamy do unicestwienia własnego gatunku, podczas gdy tak naprawdę całe zło i patologia jest tylko etapem w naszym rozwoju, impulsem stymulującym nas do wielu wewnętrznych przeobrażeń, prowadzących w konsekwencji do ewolucji świadomości. Tylko od nas zależy czy polegniemy jako nierozwinięta gąsienica, czy też przeobrazimy się w motyla. Uważam, że ta analogia jest bardzo trafna. Motyl posiada wiele nowych umiejętności, takich jak zapylanie kwiatów, tworzy pary. Zaprojektowany został do konkretnych zadań. Jest organizmem wielowymiarowym, podczas gdy gąsienica tylko pełzała i jadła. Widać, że motyl stał się bardziej kompletny, a instrukcje dla tego stadium rozwoju gąsienica ma zaprogramowane w swoim DNA od samego początku. Z nami jest podobnie. Nasz umysł ma o wiele większe możliwości niż do tej pory odkryliśmy. Człowiek nie potrafi w pełni wykorzystać potencjału swojego mózgu. Nasze DNA nie jest też do końca zbadanym obszarem. Gdy osiągniemy swoje dalsze stadium ewolucji pojawią się przed nami ogromne możliwości.

Pomyśl teraz jak inaczej można wyobrazić sobie zmianę świata na lepsze? Niemożliwe jest, że obudzimy się pewnego poranka i wszystko wokół nas będzie piękne i kolorowe. Najpierw to co jest zepsute i błędne musi osiągnąć kolaps, załamać się, żeby następnie można było na tych zgliszczach budować nowe. Człowiek najwidoczniej również potrzebuje lekcji, w której musi doświadczyć skutków wyboru błędnej drogi i zrozumieć na czym polega obłęd, w który popadł. Te nowe już się rodzi, powstaje w ciszy, z dala od medialnego hałasu. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego co ma miejsce w ostatnich latach. Powstaje mnóstwo inicjatyw, projektów, przełomów w technologii i medycynie, odkryć naukowych które zwiastują przyszłą zmianę. Będę chciał te wszystkie rzeczy promować tutaj.
Kończąc chcę powiedzieć, że każdego dnia czuję ekscytację na myśl o tym w jakim pięknym świecie przyjdzie mi żyć za jakiś czas. Jestem wdzięczny Bogu za ten dar jakim jest możliwość bycia tutaj w tych wyjątkowych czasach oraz brania udziału w tym planetarnym przedsięwzięciu..

Namaste

slonce

      Witam Ciebie serdecznie i dziękuje, że zdecydowałeś/aś się tutaj zajrzeć. Pomysł z blogiem pojawił się w mojej głowie dosyć dawno,ale z różnych powodów zwlekałem z jego rozpoczęciem. Główny powód był taki, że musi na to przyjść odpowiedni moment, gdy wydarzą się pewne rzeczy naszej planecie, aby zwyczajnie ludzie byli gotowi i otwarci na to co mam Wam do przekazania. Kilka lat temu rozmawiając z ludźmi o tematach, które będę tutaj poruszać, skala ignorancji i wyśmiewania ich była ogromna. Teraz wyraźnie widzę jak to się zmienia. Ludzie chyba powoli zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak z naszym światem, a także zaczynają się interesować różnymi rzeczami oraz dziedzinami uznawanymi do tej pory za alternatywne. Intuicja podpowiada mi, że właśnie teraz jest ten moment aby umieszczać tutaj swoje wypociny, ale czy naprawdę macie na tyle otwarte umysły aby spojrzeć na różne rzeczy, procesy, wydarzenia z innej strony to naprawdę nie wiem.

Gdybym przed rokiem 2009 ktoś powiedział mi, że będę się dzielił z innymi swoimi spostrzeżeniami w Internecie to zapewne wyśmiałbym go. W dodatku jeszcze akurat tą tematyką o której mam zamiar pisać. Nie uwierzyłbym w to nigdy. Nie dałbym wiary temu, że w ogóle takie rzeczy będą mnie interesować. Pomyślałbym pewnie,że musiałbym być zdrowo trzepnięty, żeby pisać na takie tematy hehe. Być może Wy tak pomyślicie, ale to nieistotne. Moje zainteresowania zawsze były mocno przyziemne, z wybijającą się ponad resztę jedyną, prawdziwą życiową pasją i miłością – piłką nożną, która też jest przyziemna. Z natury nie jestem osobą, która ma potrzebę komunikowania się ze światem. Chyba bliżej mi do introwertyka niż ekstrawertyka. Nie sprawia mi problemu np. nie odzywanie się przez dłuższy czas, o czym wiedzą doskonale moi znajomi, którzy wiedzą, że czasami zwyczajnie nie chce mi się nic rozmawiać. Dlatego m.in sam się mocno zastanawiam jak to jest możliwe, że chce mi się stukać palcami w klawiaturę i upubliczniać to później. Przeważnie nie chce mi się nawet rozmawiać, a co dopiero pisać. Skąd mogę mieć pewność, że komuś będzie chciało się to czytać? Nie mam takiej pewności i nie jest mi ona potrzebna. Jestem zdania, że ten kto ma się dowiedzieć co mam do powiedzenia to się dowie, a reszta osób przestanie tu zaglądać zaraz po drugim wpisie. Wiem też, że wrócą tutaj po jakimś czasie gdy rzeczywistość na naszej planecie zacznie nas mocno zaskakiwać. Jestem przekonany, że ten moment jest blisko. Tak naprawdę nie jest jakoś dla mnie mocno ważne kto i jak często tu będzie zaglądał. Straci ten kto nie będzie tego robił. Ja jedynie, jak mawiał Anthony de Mello : „odtańczę swój taniec”. Moim celem nie jest stanie się kimś popularnym, czy trafienie do jak największej ilości czytelników. Pare lat temu udało mi  się uwolnić od wtłaczanej nam od dziecka potrzeby bycia kimś ważnym i gonienia za statusem społecznym. Także definicja życiowego sukcesu jest dla mnie zupełnie inna niż ta ogólnie postrzegana. Sukces jest tylko umowną konwencją nakreśloną przez społeczeństwo. Wraz z rozwojem i ewolucją społeczeństwa, zmienia się także pojęcie sukcesu. Jako, że żyjemy w ogłupionym społeczeństwie to i definicja sukcesu taka też jest.

Zrozumienie tego było dla mnie cudownym wyzwoleniem, ponieważ teraz wiem, że niezależnie od tego jak jesteś postrzegany jest to tylko złudzeniem, ponieważ to kim jesteś nie określają zewnętrzne normy i wytyczne narzucone nam przez świat, tylko osobisty, wewnętrzny kompas każdego z nas. Czy będą to czytały tysiące czy jedna osoba to tak naprawdę i tak nie spowoduje to odczuwalnej zmiany w moim życiu. Jak mówiłem stracą jedynie te osoby co nie przeczytają tego. Ja dalej będę takim samym Kamilem jakim byłem przed tym jak zacząłem pisać. Jedyne co tak naprawdę ma znaczenie to jak ja się czuję pisząc to oraz to co pisanie dla mnie znaczy.

Dochodzimy teraz do sedna. Co to dla mnie znaczy… Wiecie, uważam w życiu powinniśmy robić to co sprawia nam największą frajdę. Te czynności podczas których czas jakby stanął a my odczuwamy czystą przyjemność i ekscytację wykonując je. Jako, że żyjemy w takim świecie w jakim żyjemy to tylko mały odsetek ludzi posiada ten komfort, że ich praca jest również ich największą pasją. Większość ludzi robi w pracy tak naprawdę to czego nie lubi. Uważam jednak, że jeśli nawet nasza praca nie sprawia nam przyjemności to powinniśmy dążyć do tego aby przynajmniej poza nią poświęcać czas rzeczom które kochamy. Sam przez wiele lat nie przestrzegałem tego, marnowałem wolny czas na jakieś pierdoły, które nie sprawiały, że czułem się szczęśliwy w momencie ich robienia, ani również nie przynosiły mi praktycznego pożytku. Od jakiegoś czasu postanowiłem to wszystko zmienić i zacząć żyć bardziej świadomie. Przysięgłem sobie, że od tej pory będę robił tylko to co wywołuje we mnie ekscytacje. Zrobiłem sobie taki mały ranking, który miał określić jakie są to czynności. Oczywiście pierwsza myśl – piłka nożna. W jakiejkolwiek formie. Od dwóch miesięcy powróciłem do jej trenowania po bardzo długiej przerwie. Obecnie podczas każdego dnia piłka musi być chociaż trochę obecna. Jeśli nie ma mnie na boisku to ćwiczę na siłowni pod kątem przygotowania do gry, albo gram z moim przyjacielem Markiem wieczorami na konsoli w FIFE, lub oglądam jakąś transmisję w tv. Do tego przed pójściem spać codzienny internetowy przegląd informacji ze świata piłki. Wiadomo też, że nie samą piłką żyje człowiek. Mój wolny czas wypełnia wiele innych przyjemności pośród których znajduję się pasja numer dwa – tematyka transformacji świadomości na naszej planecie. Wszystko to zaczęło się w 2009 roku, a w jednym z najbliższych wpisów opisze dokładnie jak to wyglądało. Właśnie dlatego piszę tego bloga. Po prostu lubię o tym rozmawiać. Kto mnie zna ten to wie. Gdy włączę youtube, to na pierwszy ogień idą klipy z tego tematu. Gdy kupuję książki to albo biografie piłkarskie albo o tym o czym będę tutaj pisał. Kilka lat temu gdy dopiero co dowiedziałem się o pewnych rzeczach, które mają miejsce to mówiłem o tym chyba każdej osobie, którą spotkałem. Dzisiaj już tak ochoczo tego nie robię. Wtedy po prostu chciałem się tym wszystkim co wiem podzielić, bo uważałem to za niesamowicie ekscytujące i warte zapoznania się. Dzisiaj dalej tak uważam, lecz już nie zamęczam tymi informacjami innych. Zdałem sprawę, że niektórych zwyczajnie nie interesuje nic poza tym co dzieje się bezpośrednio w ich życiu. Dążenie do zapewnienia sobie możliwie jak najlepszej sytuacji materialnej jest całym ich życiem. Dlatego wolę sobie tutaj pisać, kto będzie chciał to wyjdzie sobie w trakcie. Wiem, że gramatycznie ten blog kuleje, a poloniści mogliby sobie tutaj wchodzić dla poprawy humoru po całodniowym użeraniu się w szkole z młodzieżą. Tak naprawdę nie jest ważne jak pięknie się pisze ale co się piszę. I tego też będę się trzymał.

Wypadałoby powiedzieć teraz o czym będę pisać. Szerzej dowiecie się tego w kolejnych publikacjach, ale w menu widać główne tematy, choć tak naprawdę wybiegać to będzie znacznie dalej i zapewne wraz z biegiem czasu będzie ewoluować w różnych, nowych kierunkach. W skrócie mogę powiedzieć, że o świecie i o ludziach. Przede wszystkim o nas. O położeniu ludzkości, o miejscu w którym się znaleźliśmy w drodze ewolucji. O tym wszystkim czego się nie dowiecie z mediów, a co powinniście wiedzieć. Jako, że telewizja raczy nas gównem, a główne portale internetowe są mocno stronnicze i narzucają nam pewien mocno zawężony punkt widzenia, abyśmy zbyt wiele nie wiedzieli to ciężko znaleźć informacje na temat tego co się dzieje naszej cywilizacji. Po co są te wszystkie demonstracje, protesty, załamania finansowe, zmiany klimatyczne, itd..? Poza tym w pewnym sensie wadą Internetu jest natłok informacji, więc laikom ciężko wyszukać tematy nad którymi warto posiedzieć. Na jaką stronę się nie wejdzie to jesteśmy karmieni papką typu: nowy, zimowy strój Kasii Tusk, itp. Ten blog nie będzie na pewno taki, jakich pełno jest w Internecie – lifestylowy, czyli o wszystkim i o niczym. Autorzy takich blogów, z tego co zauważyłem, szukają na siłę tematów aby tylko o czymś pisać. Te tematy nie są ani ich hobby, ani pasją. Ja się mocno identyfikuję z tym o czym będę pisał. Jest to duża część mojej tożsamości.która siedzi gdzieś głęboko we mnie i jest dla mnie bardzo ważna.

Odkryłem także, że pisanie w wolnym czasie jest dla mnie znakomitą formą wypoczynku i relaksu. Uwielbiam to uczucie gdy zasiadam do pisania ze świadomością, że wykonałem w ciągu dnia wszystko co planowałem. Kolejny powód dla którego to robię jest taki, że boli mnie to, że ludzie śpią. Jestem zdania, że żyjemy w czasach w których ludzie zobaczą skalę zakłamania elit rządzących, dzieje się to od jakiegoś czasu, ale wszystko co najlepsze dopiero przed nami. Ciekawi mnie też jaka będzie reakcja ludzi na informacje, które będą musiały niedługo wypłynąć. Ja osobiście nie mogę dłużej tak bezczynnie patrzeć na tę zbiorową hipnozę, w której przyszło nam żyć. Nie chciałbym aby moje życie polegało wyłącznie na konsumpcji, pracy i wypoczynku. Taki mechaniczny model życia jest dzisiaj udziałem większości. W mojej opinii nasze dzieci i wnuki będą się uczyć na lekcjach historii o obecnych czasach jako o tych, które były największym przełomem w trwającej tysiące lat historii naszej cywilizacji. Chciałbym będąc dziadkiem siedzieć w bujanym fotelu, ze świadomością i dumą, że gdy to wszystko kiedyś się działo, dołożyłem swoją cegiełkę, zamiast być wtedy zajętym i zatraconym materialnym życiem. Podejrzewam też, że nasi potomkowie będą patrzeć na nas ze współczuciem gdy będą czytać o wartościach, którym hołdujemy i modelu życia przez nas prowadzonym. Oprócz tego, że ludzka świadomość jest uśpiona to jest także niedoinformowana. Wraz z momentem wyjścia z łona matki zapadliśmy w letarg i tkwimy w nim po dzień dzisiejszy nie zdając sobie nawet z tego sprawy. I tak przeżywamy swoje życie będąc lunatykiem, kompletnie nawet nie podejrzewając tego. Niezależnie od tego kim jesteś to prawdopodobnie śpisz. Mówię prawdopodobnie bo myślę, że ponad 95 % ludzi drzemie teraz sobie słodko. A może nawet i więcej. NIe jest to żaden osąd,lecz stwierdzenie faktu, na podstawie własnej obserwacji. Ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z tego co się wokół dzieje oraz kim są.  Boli mnie także,że nie wykazują zainteresowania tematami, które w obecnych czasach tego wymagają. Naprawdę uważam, że obowiązkiem każdego człowieka na planecie jest pochylenie się obecnie nad kilkoma sprawami. Dzisiaj mało kto rozmyśla nad swoją egzystencją, wszyscy są zabiegani i ciągle nie mają czasu. Nawet gdy znajdą ten czas to i tak przeważnie trwonią go, zaśmiecając swój mózg. Czy to serialami czy rozmową o sąsiadach albo znajomych. Pytania typu: skąd przyszedłem, kim jestem, gdzie będę po tym co nazywamy „śmiercią” powinny być fundamentalne dla każdej istoty która pojawiła się na Ziemi. Niestety w naszej rzeczywistości wydają się one być jakąś abstrakcją i gdy zacznie się je poruszać to spogląda się na taką osobą jak na jakieś zjawisko. Tak naprawdę o czym to świadczy?

Od kilku lat powoli wybudzam się z tego letargu. Wiem już, że do końca swojego pobytu na planecie będę rozwijał się w kierunku świadomości, mimo, że na razie dopiero raczkuje. To i tak spore osiągnięcie, bo zdaję sobie sprawę ze swojego położenia, a także wiem jakie muszę wykonać kolejne kroki, aby stać się wolną i świadomą istotą. Jeżeli oburzyło Ciebie to co napisałem w temacie ludzi to też znak, że spisz. Nie masz pojęcia o czym mówię, więc tak reagujesz. Na dokładne wytłumaczenie przyjdzie jeszcze odpowiedni czas, a z biegiem czasu przyznasz mi rację. To tak tytułem wstępu…